A zaczął od kamaszy. Dorn grozi strajkującym zwolnieniami i więzieniem
Wszyscy wojewodowie w Polsce dostali instrukcje, co robić w przypadku nielegalnego strajku. Podpisano: wiceminister MSWiA Jarosław Brysiewicz w imieniu min. Ludwika Dorna
Wojewodowie mają przypomnieć dyrektorom szpitali, że nielegalnie strajkujących lekarzy można zwolnić dyscyplinarnie. MSWiA cytuje też ustawę o rozwiązywaniu sporów zbiorowych: "osoba, która kieruje strajkiem lub inną akcją protestacyjną zorganizowaną wbrew przepisom, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności".
Tomasz Skłodowski, rzecznik MSWiA: - Czemu się dziwicie? Żyjemy w państwie prawa. Ma być przestrzegane.
To nie pierwsza groźba, którą Dorn kieruje do strajkujących lekarzy. Na początku roku groził im "wzięciem w kamasze". Tydzień temu postraszył łódzki szpital MSWiA likwidacją, ale lekarze się nie ugięli. I Dorn ustąpił.
- Za udział w nielegalnym strajku, owszem, zwalniano pracowników. Ale nie słyszałem, aby ktoś został w wolnej Polsce skazany za strajk - mówi Waldemar Krenc z komisji krajowej "S".
Zgodnie z prawem lekarzy można zwolnić, tylko jeśli wiedzieli, że strajkują nielegalnie. Dlatego minister poleca, by ich informować.
Wczoraj zrobił to dyrektor łódzkiego Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki. Podwładnym, którzy rozpoczęli okupację, rozdał pismo, że strajk jest nielegalny. Złożył też doniesienie w prokuraturze, a ta od ręki wszczęła śledztwo. Prokuratorzy połączyli sprawy dwóch łódzkich strajków - w Centrum Matki Polki i lecznicy MSWiA.
Według lekarzy prokuratura działa tak błyskawicznie, bo dziś w Łodzi zaczyna się ogólnopolski kongres PiS: - Chcieli się wykazać przed Dornem - mówią nam lekarze.
Zdaniem prokuratury protesty lekarzy są nielegalne, bo w referendum strajkowym w Centrum Matki Polki wzięło udział tylko 10 proc. pracowników placówki, a w lecznicy MSWiA - 25 proc. Rzecznik Krzysztof Kopania: - Strajki byłyby więc nielegalne, bo powinno być 50 proc.
Sławomir Zimny, szef Związku Zawodowego Lekarzy w Łodzi: - Mamy trzy ekspertyzy, że głosy liczy się tylko wśród przedstawicieli pracowników danej grupy zawodowej.
A strajkują tylko lekarze i tylko oni głosowali.
"Jeśli stroną sporu zbiorowego są lekarze, to głosowanie, od którego zależy legalność strajku, należy przeprowadzić w ich środowisku" - pisze prof. Henryk Lewandowski z Katedry Prawa Pracy Uniwersytetu Łódzkiego.
- Przypominanie, że za udział w strajku można stracić pracę, to gra na zastraszenie - denerwuje się Krzysztof Bukiel, szef Związku Lekarzy. - Nie będzie skuteczna.
Adam Czerwiński
Marcin Masłowski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu