Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zdrowie

Lekarze odmawiają recept

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

ZDROWIE | Polki są na szarym końcu w Europie w korzystaniu z nowoczesnej antykoncepcji hormonalnej

Polki najrzadziej ze wszystkich Europejek korzystają z antykoncepcji hormonalnej. Nie zawsze z braku chęci - do Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny zgłasza się coraz więcej kobiet, którym ginekolodzy nie chcą przepisywać antykoncepcji, bo jest to niezgodne z ich przekonaniami religijnymi.

Federacja wystosowała do minister zdrowia Ewy Kopacz list w sprawie dostępności antykoncepcji. Apeluje o program uświadamiający kobiety oraz lekarzy. Zdaniem Wandy Nowickiej, przewodniczącej Federacji, w publicznej służbie zdrowia nie istnieje takie poradnictwo. - Z naszych doświadczeń wynika również, że lekarze kierują się bardziej ideologią niż wiedzą medyczną - twierdzi Nowicka. - Kobiety żalą się, że lekarze nazywali je morderczyniami. Straszą, że od tabletek utyją i zachorują.

Takie postawy wśród kolegów po fachu zauważa ginekolog dr Medard Lech, przewodniczący Europejskiego Towarzystwa Antykoncepcji. Twierdzi, że są placówki, w których w ogóle nie przepisuje się środków antykoncepcyjnych. - Tak jest w warszawskim Szpitalu im. Świętej Rodziny - wskazuje.

Choć ginekolog ma prawo odmówić wypisania recepty ze względu na swoje przekonania, to ma też obowiązek wysłać kobietę do innego lekarza, który na pewno to zrobi. I tak się często dzieje, bo kobiety są coraz bardziej uświadomione. Badania pokazują, że stosowanie środków hormonalnych wzrasta m.in. na skutek kampanii, w jednej z nich brała udział piosenkarka Patrycja Markowska, reklamująca plastry antykoncepcyjne.

W przypadku 28-letniej Anny, nauczycielki z Warszawy, lekarz złamał procedurę. Skończyły jej się tabletki, jej lekarz był na urlopie. Wybrała się do prywatnej przychodni na Mokotowie. - Ginekolog przebadała mnie, a gdy poprosiłam o receptę, odmówiła, bo to niezgodne z jej przekonaniami - wspomina. Ale lekarze tłumaczą swoją niechęć do przepisywania niektórych rodzajów antykoncepcji również tym, że pacjentki mają do niej zbyt lekkomyślny stosunek. - Wśród młodych kobiet panuje przeświadczenie, że przecież do 72 godzin po stosunku, bez problemu można załatwić sprawę. Traktują ten środek jak cukierki - mówi "Dziennikowi" jeden z ginekologów z Warszawy, któremu zdarzyło się parokrotnie odmówić recepty.

Podobnie postąpił lekarz z Poznania. - Najmłodsza pacjentka, jaka żądała postinoru, miała 14 lat. Nie zgodziłem się, bo nie chciała przyjść z opiekunem - wspomina. Do tej pory nie wie jednak, czy dobrze postąpił. - Kobiety często kupują takie tabletki na własną rękę, chociażby przez internet, a branie ich bez konsultacji lekarskiej może mieć opłakane skutki - mówi.

współpr. Katarzyna Świerczyńska

Magdalena Janczewska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.