Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Srebro jest złotem

27 czerwca 2018

By wesprzeć nowoczesne technologie medyczne, czasami warto sięgnąć po rozwiązania znane od zarania dziejów

Podobnie jak wampiry, bakterie mają jedną słabość - srebro. O leczniczych właściwościach pierwiastka jako pierwszy pisał już Hipokrates, w celu dezynfekcji do ran przykładali je sobie Rzymianie. Jednak od odkrycia penicyliny przez Ludwika Pasteura pod koniec XIX w. zainteresowanie medycznym zastosowaniem srebra spadło. Nowy oręż w walce z mikrobami - antybiotyki - był silniejszy niż cokolwiek, czym dysponowaliśmy do tej pory. Jednak nasza wunderwaffe traci dramatycznie na skuteczności. Kolejne gatunki bakterii stają się oporne na coraz to nowsze antybiotyki, a istnieją szczepy, którym nie są w stanie zaszkodzić nawet najsilniejsze z nich. Jednocześnie nowe nie są opracowywane w wystarczająco szybkim tempie, co oznacza, że wkrótce w walce z bakteriami może się nam skończyć amunicja. W tej sytuacji coraz więcej naukowców zwraca się w stronę starego przeciwnika drobnoustrojów - srebra.

Bakteriobójczymi właściwościami szlachetnego metalu zainteresowali się również naukowcy z Politechniki Krakowskiej. - Chorobotwórcze organizmy nie potrafią rozwinąć oporności na działanie cząstek srebra, tak jak dzieje się to w przypadku antybiotyków - mówi dr inż. Agnieszka Sobczak-Kupiec. Dlatego badacze widzą w tym pierwiastku alternatywę dla antybiotyków, która nie powoduje skutków ubocznych. Jeśli udałoby się wykorzystać moce drzemiące w srebrze, np. w implantologii, znacznie zmniejszyłaby się liczba infekcji będących główną przyczyną komplikacji pooperacyjnych. W ich efekcie pacjenci ponownie trafiają do szpitala, przez co wzrasta ryzyko dla ich zdrowia i zwiększają się koszty opieki medycznej.

Idealnie byłoby, gdyby srebro udało się wkomponować w strukturę samego implantu - i nad tym zagadnieniem pochylili się naukowcy z Politechniki Krakowskiej. W ten sposób, nawet gdyby po operacji wszczepienia wdarło się zakażenie, cały implant mógłby walczyć z infekcją. Od wielu lat do tworzenia implantów wykorzystuje się syntetyczny hydroksyapatyt - sztucznego kuzyna związku, który w naturalny sposób występuje w kościach, a jego pochodne składają się na prawie połowę masy kości. Jedną z właściwości tego związku jest to, że wchodzące w jego skład jony wapnia można wymieniać na jony innych pierwiastków. Na Politechnice Krakowskiej od wielu lat tym zagadnieniem zajmowała się prof. Regina Kijkowska, która podstawiała nawet jony pierwiastków z grupy lantanowców (holm). W trakcie badań okazało się, że jony wapnia można także podmieniać na jony srebra. Ten sam zespół pod przewodnictwem prof. Zbigniewa Wzorka zajmuje się także wykorzystaniem w implantologii odpadów pochodzenia biologicznego. W ten sposób kości zwierzęce mogłyby stanowić substrat do wytwarzania substancji wykorzystywanych w leczeniu ludzi, a hydroksyapatyt w kościach zwierząt, np. świń, ma podobną strukturę do ludzkiego.

Zespół, w którego skład wchodzą prof. Wzorek, dr Sobczak-Kupiec i doktorantka, mgr inż. Dagmara Malina (do prac włączyła się także prof. Kijkowska, chociaż jest na emeryturze), opracował proces oczyszczania hydroksyapatytu z organicznych resztek, otwierając w ten sposób drogę do wykorzystania odpadów po zwierzętach w medycynie. Udało im się także dobrać odpowiednie parametry procesu, który podmienia jony wapnia na jony srebra. Przypominało to czasochłonne dobieranie odpowiednich detali, tj. odpowiednie pH (współczynnik kwasowości i zasadowości) roztworu, stężenie reagentów, czyli substancji towarzyszących, odpowiednia temperatura. Przy okazji naukowcy musieli wyznaczyć górny limit domieszki srebra, do której hydroksyapatyt zachowywał jeszcze swoje właściwości fizyczne.

- Absolutna nowość, jaką proponujemy, to wzbogacenie znanej już substancji o dodatkową właściwość - mówi prof. Wzorek. Chociaż bakteriobójcze właściwości srebra znane są od tysiącleci, sam mechanizm zjawiska nie jest do końca jasny. Srebro zabija bakterie, niszcząc i deformując cegiełki, z których są zbudowane, czyli białka. Jak się okazuje, srebro doskonale łączy się z siarką, która stanowi kluczowy element struktury ludzkich białek, a bez odpowiedniej struktury białka nie są w stanie pełnić swoich funkcji. Z kolei srebro wpływa na działalność koniecznego dla wielu procesów życiowych żelaza. Ponieważ łączy się ono najczęściej z siarką, srebro wypycha je z tego miejsca, powstrzymując wiele reakcji. Srebro dramatycznie zwiększa wytwarzanie związków z reaktywnym tlenem. O ile tlen jest potrzebny do życia, o tyle za dużo tlenu bardzo szybko życia pozbawia. Związki te niszczą bakterię od wewnątrz, szatkując wszystko, co napotkają na swojej drodze. Potencjalne drobnoustroje, które dostałyby się do wnętrza ciała razem z implantem, zostałyby więc unicestwione. Ale to niejedyna ciekawa właściwość wynalazku krakowskich naukowców. Ponieważ ich materiał zawiera hydroksyapatyt już występujący w kościach, pomaga w ich wzroście, co w języku naukowców oznacza, że ma właściwości osteokondukcyjne.

Na tak powstały materiał naukowcy z Politechniki Krakowskiej mają nie jeden, lecz trzy patenty (różnią się formą domieszkowanego srebra). Materiał na rynek mógłby trafić pod postacią proszku lub granul, a implanty przed umieszczeniem w ubytku mogłyby mieć formę pasty lub być uprzednio spiekane. Naukowcy zapewniają, że gdyby udało im się zdobyć silne wsparcie finansowe, materiał mógłby zostać wprowadzony na rynek za siedem - dziesięć lat. Spowodowane jest to przede wszystkim przeprowadzeniem wszystkich niezbędnych testów, w tym testów na zwierzętach oraz badań klinicznych. Do tego niestety potrzebne są fundusze wielkości przekraczającej zawartość kieszeni przeciętnego polskiego naukowca. Taki wydatek mógłby się jednak opłacić polskiej nauce. - Gdybyśmy mogli doprowadzić badania do końca, to wartość komercjalizacyjna byłaby znacznie wyższa niż obecnie - mówi dr Sobczak-Kupiec. Innymi słowy mówiąc - koncern farmaceutyczny kupowałby właściwie gotowy już produkt rynkowy, a nie substancję, która w perspektywie kilku lat może się okazać rynkowo obiecująca.

Eureka! DGP.

@RY1@i02/2014/056/i02.2014.056.000001600.801.jpg@RY2@

Tak nazywa się konkurs, którego celem jest promocja polskiej nauki i potencjału twórczego naszych wynalazców. W piątkowych wydaniach DGP opisujemy polskie wynalazki wybrane spośród 58 nadesłanych na konkurs przez 17 polskich uczelni. Rozstrzygnięcie w czerwcu, wtedy kapituła wyłoni laureata. Nagrodami są: 30 tys. zł dla zespołu, który pracował nad zwycięskim wynalazkiem, ufundowane przez Mecenasa Polskiej Nauki - firmę Polpharma - oraz kampania promocyjna o wartości 50 tys. zł dla uczelni w mediach INFOR Biznes (wydawcy Dziennika Gazety Prawnej) ufundowana przez organizatora

@RY1@i02/2014/056/i02.2014.056.000001600.802.jpg@RY2@

Paweł Ulatowski

Dr Agnieszka Sobczak-Kupiec, prof. Zbigniew Wzorek i mgr inż. Dagmara Malina w laboratorium Politechniki Krakowskiej

Jakub Kapiszewski

@RY1@i02/2014/056/i02.2014.056.000001600.803.jpg@RY2@

@RY1@i02/2014/056/i02.2014.056.000001600.804.jpg@RY2@

@RY1@i02/2014/056/i02.2014.056.000001600.805.jpg@RY2@

@RY1@i02/2014/056/i02.2014.056.000001600.806.jpg@RY2@

@RY1@i02/2014/056/i02.2014.056.000001600.807.jpg@RY2@

@RY1@i02/2014/056/i02.2014.056.000001600.808.jpg@RY2@

@RY1@i02/2014/056/i02.2014.056.000001600.809.jpg@RY2@

@RY1@i02/2014/056/i02.2014.056.000001600.810.jpg@RY2@

@RY1@i02/2014/056/i02.2014.056.000001600.811.jpg@RY2@

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.