Kolorowe leki tylko z apteki
Opakowania medykamentów przepisywanych przez lekarza nie powinny być do siebie bliźniaczo podobne. Farmaceuci zwracają uwagę, że stanowi to śmiertelne zagrożenie
Obecnie opakowania leków i ulotki muszą odpowiadać potrzebom osób niewidomych i słabowidzących. Określony jest zakres informacji, który musi się na nich znaleźć. Powinny też być czytelne. Ale żaden przepis nie uniemożliwia sprzedaży różnych produktów na różne schorzenia w trudnych do odróżnienia na pierwszy rzut oka opakowaniach. To się zmieni.
Krytyczne pomyłki
W petycji "w sprawie poprawy bezpieczeństwa opakowań leków" umieszczonej na portalu Farmacja.net autorzy zwracają uwagę, że w przypadku leków gotowych, wydawanych z przepisu lekarza, niejednokrotnie można spotkać się z szatą graficzną opakowań, która utrudnia ich rozróżnienie. Często mają one taki sam kształt, rozmiar, układ treści, motywy graficzne i kolory.
"Różnią się jedynie nazwą własną, choć i ta potrafi być bardzo zbliżona do nazwy innego leku (np. Bisocard i Bisacodyl). Taka sytuacja jest efektem polityki producentów, którzy ujednolicają wygląd opakowań leków w taki sposób, aby kojarzone one były z ich marką" - oceniają autorzy. I dodają, że ta praktyka niestety bardzo utrudnia pracę farmaceutów i techników farmaceutycznych (a także pielęgniarek).
"Jak krytyczne mogą to być pomyłki, pokazał wspomniany przypadek błędnie wydanego leku w aptece w Międzychodzie (tam pomylono lek Briglau z Biodacyna). Gdyby opakowania takich leków różniły się od siebie, z pewnością można by uniknąć wielu tego typu pomyłek" - czytamy w petycji.
Środowisko farmaceutów niemal jednomyślnie popiera postulat zmian. Łukasz Waligórski, redaktor naczelny portalu Mgr.farm i członek Naczelnej Rady Aptekarskiej, uważa, że podobieństwo opakowań i nazw leków to jeden z najistotniejszych czynników ryzyka. Podkreśla, że sytuacje jak w Międzychodzie, gdzie miesięcznemu dziecku zamiast środka na przeziębienie podano ten na jaskrę, zdarzają się częściej. Ale ze względu na mniej dramatyczne konsekwencje nie nagłaśniają ich media.
- O takich przypadkach wiedzą doskonale pracownicy aptek, którzy codziennie wydają ogrom takich opakowań i często słyszą od starszych pacjentów o tym, że np. mąż pomylił swój lek z lekiem żony, bo ten miał identyczne opakowanie - tłumaczy Waligórski.
Marek Tomków, wiceprezes NRA, zauważa, że większym problemem niż mylenie leków są pomyłki związany z dawkowaniem tego samego leku. - Doskonałym rozwiązaniem byłoby, gdyby lek w określonej dawce był np. w jasnofioletowym opakowaniu, w większej - w fioletowym, zaś w największej - w ciemnofioletowym - twierdzi Tomków.
Amerykański przykład
Po stronie Ministerstwa Zdrowia nie brakuje woli zmian. Pytanie brzmi, jak dokładnie one miałyby wyglądać i w jakiej formie być przeprowadzone. Najbardziej prawdopodobny wariant to zmiana rozporządzenia z 20 lutego 2009 r. w sprawie wymagań dotyczących oznakowania opakowań produktu leczniczego i treści ulotki (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 1109).
Radca prawny dr Dobrawa Biadun, ekspertka Konfederacji Lewiatan, jednak przed tym przestrzega. - Sądzę, że lepsze byłoby porozumienie zawarte przez przedstawicieli branży: producentów, farmaceutów, techników farmaceutycznych, pielęgniarki i dopiero w ostatniej kolejności Ministerstwo Zdrowia - twierdzi. Jej zdaniem narzucenie wymogów przez prawodawcę mogłoby być ryzykowne z punktu widzenia naszych zobowiązań unijnych. Rodzime rozporządzenie stanowi bowiem wdrożenie postanowień dyrektywy 2001/83/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 6 listopada 2001 r. w sprawie wspólnotowego kodeksu odnoszącego się do produktów leczniczych stosowanych u ludzi (Dz.Urz. WE L 311 z 28 listopada 2001, str. 67 ze zm.). Jako że w Polsce swe produkty sprzedają też zagraniczni producenci, mogliby oni oprotestować nasze regulacje. Pojawiłby się zarzut ograniczania swobody przepływu towarów.
- Polska samoregulacja mogłaby dać dobry przykład i przyczynić się do rozpoczęcia debaty na forum unijnym - uważa dr Dobrawa Biadun.
Problem dostrzeżono w USA. Amerykańscy urzędnicy oceniają rokrocznie ok. 300 nowych nazw leków pod kątem ich podobieństwa do tych już istniejących. Co trzeci produkt jest odrzucany, a producent musi zmienić znak. W przypadku leków o podobnych nazwach i opakowaniach różniąca się część nazwy bywa zapisywana wielkimi literami.
@RY1@i02/2017/249/i02.2017.249.183000400.801.jpg@RY2@
Leki bywają niebezpieczne
Patryk Słowik
@PatrykSlowik
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu