Przetasowania na rynku zdrowia
Pacjenci narzekają, że nie mogą się zapisać do lekarza, do którego chodzili od lat - bo przychodnia straciła finansowanie z NFZ
Tak dzieje się w niektórych województwach, w których na nowo rozdawane są pieniądze. Jednym z przykładów jest Mazowsze, gdzie ogłoszono konkursy w zakresie fizjoterapii. I choć ostatecznie liczba placówek, która otrzymała środki, jest niemal identyczna - było 181, jest 182 - to nastąpiły zmiany na poziomie indywidualnych placówek: w sumie 31 straciło kontrakt, a 32 nowe zyskały.
Skąd ta zmiana? Konkurs trzeba było ogłosić, bo skończyły się umowy m.in. na fizjoterapię i część rehabilitacji. Przed ich ogłoszeniem urzędnicy warszawskiego oddziału przeanalizowali dokładnie, jak wygląda dostęp do tych usług medycznych, i odkryli, że jest bardzo niesprawiedliwy dla mieszkańców wsi i małych miejscowości. Odkryto białe plamy, gdzie nie było żadnych placówek, większość, jak się okazało, skomasowano w centrum Warszawy. - Dysproporcje były naprawdę ogromne - mówi Andrzej Troszyński, rzecznik mazowieckiego oddziału NFZ.
Cel zmian to wyrównanie dostępności. W powiatach takich jak: białobrzeski, grójecki, mławski, ostrołęcki, ostrowski, zwoleński czy żuromiński, dostępność była minimalna. Na przykład dla mieszkańców powiatu białobrzeskiego niemal 20 razy gorsza niż dla mieszkańca warszawskiego Śródmieścia. A ponieważ chodzi np. o codzienne zabiegi fizjoterapeutyczne, placówka powinna być blisko. I choć pieniędzy na fizjoterapię i rehabilitację na Mazowszu było więcej (dodano m.in. fizjoterapię domową), to i tak, aby dać pieniądze placówkom w miejscach, w których do tej pory nie było usług, musiano komuś je odebrać. To z kolei odbiło się na pacjentach zapisanych do placówek, które straciły możliwość bezpłatnego leczenia.
Teoretycznie pacjenci ze skierowaniem powinni dostać w nowym miejscu ten sam termin. Nie zawsze jednak jest to proste. Jedna z chorych opowiada, że od placówki, do której była zapisana, a która straciła kontrakt z NFZ, otrzymała ofertę zabiegów płatnych - 15 zł za jeden (150 zł za 10 usług). - Skorzystałam z niej, bo bardzo boli mnie łokieć, nie mogę pracować - mówi. Na razie nie znalazła miejsca, w którym by ją przyjęto w ramach NFZ. W szpitalu przy ul. Banacha, gdzie jest prowadzony dzienny oddział rehabilitacji, nie uznano jej dotychczasowego skierowania i zaproponowano, żeby zapisała się do lekarza pracującego w szpitalu, który wyda nowe skierowanie. Terminy do lekarza są na marzec, a czas oczekiwania na zabiegi rehabilitacyjne - pół roku.
Andrzej Troszyński, przekonuje, że pacjenci zyskali - część dzięki temu, że pieniądze dostały nowe placówki, otrzymali szybsze terminy. Problem może dotyczyć poszczególnych pacjentów. Na przykład w Radomiu kontrakt stracił oddział rehabilitacji, który oferował pacjentom leczenie od kilkunastu lat. Jak przekonuje Troszyński, placówka ta złożyła o wiele gorszą ofertę niż 12 innych placówek w mieście, które finansowanie otrzymały. Nie miała na przykład specjalisty. W jej miejsce zakontraktowano dwie nowe przychodnie.
- Nie mamy specjalistów fizjoterapeutów, ale mamy lekarzy rehabilitantów o wiele lepiej wykształconych i bardziej kompetentnych. Nie tracimy nadziei na powrót do rozmów z NFZ w sprawie fizjoterapii ambulatoryjnej - mówi DGP Karolina Gajewska, rzeczniczka radomskiego szpitala.
I dodaje, że od 1 października (czyli od utraty kontraktu z NFZ na fizjoterapię ambulatoryjną) do końca roku na zabiegi było zapisanych ok. 2,1 tys. dorosłych i ok. 150 dzieci.
Doktor hab. Maciej Krawczyk, prezes Krajowej Rady Fizjoterapeutów, podkreśla, że choć zgłaszają się placówki, którym zmniejszono środki, to zmiany były potrzebne.
Konkursy NFZ na masową skalę ruszą w przyszłym roku. Zgodnie z przepisami miały być ogłoszone w tym roku, jednak wprowadzono tzw. sieć i część placówek, która spełniła odpowiednie wymogi, dostała pieniądze z NFZ bez konieczności stawania do konkursu.
Na resztę leczenia, przede wszystkim do specjalistów w poradniach, pieniądze będą rozdawane w ramach konkursów.
Dostęp do usług medycznych jest niesprawiedliwy dla mieszkańców wsi
Klara Klinger
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu