Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zdrowie

Dług zdrowiem spłacany

Ten tekst przeczytasz w 10 minut

Rząd zaczyna się zastanawiać, jak nakłonić Polaków do powrotu na badania diagnostyczne

- Sprawdziliśmy, ile trwa średni pobyt w szpitalu na internie. Wyszło nam, że chorzy z taką samą diagnozą leżą średnio o jeden dzień dłużej niż przed pandemią - opowiada Paweł Skowronek, dyrektor ds. medycznych Szpitala Bródnowskiego w Warszawie. System wpadł w błędne koło. W efekcie wydłużenia hospitalizacji nowi pacjenci muszą dłużej czekać na przyjęcie. Ich stan się pogarsza, więc ostatecznie trafiają do szpitala na dłużej i blokują miejsca dla następnych. Cięższy stan pacjenta oznacza też większe nakłady na opiekę pielęgniarsko-lekarską. Sytuacja na szczęście się poprawia. W 2020 r. liczba przyjęć była o 21,8 proc. niższa niż w przedpandemicznym 2019 r., a w 2021 r. już tylko o 15,5 proc. W pierwszym roku pandemii liczba świadczeń u specjalistów spadła o 20 proc., a w drugim o 10 proc.

Początkowo chorzy bali się odwiedzać lekarzy, nawet jeżeli były miejsca, bo placówki medyczne były uznawane za wylęgarnię wirusa. Jednocześnie były okresy, kiedy wstrzymywano planowe zabiegi, a część oddziałów przekształcano na covidowe. - Teraz opieka jest trudniejsza. Szczególnie chorzy pulmonologicznie trafiają do nas w bardzo ciężkim stanie - mówi Jadwiga Radziejewska, dyrektorka szpitala w Kłodzku. Jak tłumaczy Jakub Kosikowski ze szpitala w Lublinie, wielu takich chorych było leczonych w poradniach, chociaż ich stan wymagał leczenia szpitalnego. W efekcie liczba pacjentów leczonych na choroby płuc wyniosła w latach 2020-2021 64-68 proc. stanu sprzed pandemii COVID-19. Paweł Florek z Narodowego Funduszu Zdrowia mówi, że choć nie wróciliśmy jeszcze do przedpandemicznej normy, to zauważalna jest korzystna zmiana trendu.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.