Motocyklem na sygnale
Wprowadzenie motocykli do systemu ratownictwa medycznego to dobry pomysł - oceniają eksperci. Przestrzegają jednak, że trzeba to zrobić tak, by nie zepsuć tego, co już funkcjonuje nieformalnie i dobrze się sprawdza
W rządzie trwają prace nad projektem nowelizacji ustawy o zmianie ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym (Dz.U. z 2018 r. poz. 1115 ze zm.). Jedną z zapowiadanych zmian jest wprowadzenie odrębnego rodzaju zespołów ratownictwa medycznego (ZRM) w postaci motocykli ratunkowych. Będą one stanowiły jeden z elementów systemu i - co istotniejsze - będą osobno finansowane w ramach umów z NFZ (w założeniach projektu autorzy wskazują, że wskaźnik kosztów 12-godzinnego utrzymania motocyklowej jednostki ratowniczej wyniesie 0,3 kosztów całodobowego utrzymania zespołu podstawowego).
Ja zauważa dr Jarosław Madowicz, prezes Polskiego Towarzystwa Ratowników Medycznych, obecnie zespoły motocyklowe funkcjonują w niektórych miastach, choć nieformalnie. - Stąd uważam, że włączenie ich do systemu to pozytywna zmiana. Zwłaszcza biorąc pod uwagę przeznaczenie na ich utrzymanie konkretnych kwot, a nie - jak miało to miejsce do tej pory - konieczności uwzględnienia kosztów ich pracy w tzw. dobokaretce - mówi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.