Dziennik Gazeta Prawana logo

Odra wypłukała rynek apteczny ze szczepionek

Szczepionek brakuje nie tylko w aptekach, nie ma ich też w hurtowniach
Szczepionek brakuje nie tylko w aptekach, nie ma ich też w hurtowniachnieznane / fot. REDPIXEL.PL/Shutterstock
26 grudnia 2018

Dorośli, którzy nie wiedzą, czy przechodzili już chorobę, powinni zgłosić się do lekarza – zachęca główny inspektor sanitarny

Kłopot w tym, że w aptekach praktycznie nie ma już szczepionek. Teoretycznie można je jeszcze znaleźć w punktach szczepień. Ale nie we wszystkich.

Preparatów brakuje też w hurtowniach. Aby zapobiec katastrofie, resort zdrowia zamówił 20 tys. szczepionek. Te jednak bardzo szybko się rozchodzą (już teraz wykorzystano ponad połowę). Poza tym – jak przyznaje firma, która zajmowała się dystrybucją – nie zostały rozłożone równomiernie po kraju.

Zaniepokojeni klienci szukają pomocy w sanepidach. – Mieliśmy telefony od osób, które chciały kupić szczepionkę i jej nie znalazły w aptekach. Pytały, gdzie jest dostępna – przyznaje Joanna Narożniak, rzecznik prasowy państwowego wojewódzkiego inspektora sanitarnego w Warszawie.

Zainteresowanie zakupem jest duże, pomimo że preparaty są bezpłatne tylko dla dzieci (szczepionych zgodnie z obowiązkowym kalendarzem szczepień), reszta musi płacić za nie z własnej kieszeni. To wydatek rzędu 150–200 zł. Samo szczepienie to koszt od 80 do 150 zł. Do tego dochodzi badanie kwalifikacyjne.

Na zakup decydują się również pracodawcy chcący zabezpieczyć swoich pracowników przed chorobą. – Otrzymaliśmy pytania, w jaki sposób to zrobić. Kierowaliśmy ich do punktów szczepień, nie możemy przekazać szczepionek z naszych rezerw, te bowiem mogą być tylko użyte przy akcjach interwencyjnych – tłumaczy Tomasz Augustyniak, szef gdańskiego sanepidu.

Przedsiębiorcy wolą zainwestować w szczepienia niż płacić za chorobowe i tracić pracowników. A to realne zagrożenie: w ostatnich miesiącach praca w kilku dużych zakładach w Polsce musiała zostać ograniczona z powodu pojawienia się przypadków choroby. Aby zapobiec jej rozszerzaniu się, musiano przebadać wszystkich pracowników, którzy mieli styczność z chorymi, a część zaszczepić. W tym przypadku korzystano ze szczepień interwencyjnych oferowanych przez sanepid.

Popyt na szczepienia związany jest z rozwojem choroby w Europie (w Niemczech, we Francji i Włoszech). W przypadku Polski zagrożeniem jest alert epidemiologiczny na Ukrainie – gdzie od początku 2018 r. (jak podaje Centrum Zdrowia Publicznego na Ukrainie) zachorowało niemal 45 tys. osób. A 15 osób zmarło – w tym 11 dzieci.

Zainteresowani szczepionką są nie tylko dorośli. Przychodnie zauważają, że szukają jej także rodzice dla swoich dzieci, którym przysługuje szczepienie bezpłatnie. Pierwszą dawkę dostają w 13. miesiącu życia.

– W tym roku nie mieliśmy problemu z opiekunami, którzy unikali szczepienia swoich dzieci. Wręcz odwrotnie: są kłopoty z miejscami, a rodzice przychodzą przed wyznaczonym w kalendarzu terminem – tłumaczy Andrzej Zapaśnik z gdańskiej przychodni BaltiMed.

Eksperci mają nadzieję, że odwróci to ostatnie tendencje i zahamuje wzrost liczby osób uchylających się od tego obowiązku. – Z danych tych wynika, że na przestrzeni ostatnich lat znacznie wzrosła liczba uchyleń dotyczących szczepień. W 2010 r. odnotowano ich 3,4 tys., w 2015 r. – 16,7 tys., a w 2017 r. – 30 tys. W tym półroczu było ich już 35 tys.

Odra jest najszybciej rozprzestrzeniającą się zakaźną wirusową chorobą układu oddechowego. Zakażenie szerzy się głównie drogą kropelkową oraz przez bezpośrednią styczność z wydzieliną jamy nosowo-gardłowej. I jest zaraźliwa już na etapie, kiedy nie daje objawów, a potrafi on trwać powyżej czterech dni. ©

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.