Oddział dziecięcy w Józefowie zamknięty. Psychiatrzy pilnie poszukiwani
– W poniedziałek poinformowaliśmy wojewodę, że z powodu braku lekarzy czasowo zamykamy oddział dziecięcy w Józefowie – przyznaje Michał Stelmański, prezes Mazowieckiego Centrum Neuropsychiatrii, pod które podlega szpital w Józefowie. Funkcjonuje tam jeszcze oddział młodzieżowy. Nie wiadomo, jak długo, gdyż także jest przepełniony i nieliczny personel pracuje w skrajnie trudnych warunkach.
Właśnie to stało się przyczyną kłopotów, a potem upadku oddziału dziecięcego (o czym piszemy w DGP od 13 listopada) – na niemal pięćdziesiątkę dzieci przypadało 2,8 lekarza. W takiej sytuacji – jak podnosili – nie tylko leczenie jest niemożliwe, ale nawet zapewnienie bezpieczeństwa fizycznego. Dlatego wszyscy lekarze złożyli wypowiedzenia z pracy, wkrótce na wszystkich pacjentów została tylko jedna specjalistka, Marta Niedźwiedzka, której termin wypowiedzenia upływał z końcem stycznia. Do pomocy miała tylko rezydentkę. – Nie wytrzymałam presji, musiałam pójść na zwolnienie lekarskie – mówi DGP. Opowiada, że próbowała wcześniej znaleźć miejsce dla małych pacjentów, obdzwaniała szpitale w Polsce. – Jedna z dyrektorek mówi mi: nie mogę przyjąć pani dzieci, mam na oddziale 70 pacjentów, a jestem tylko jedna – opowiada.
Jak mówi prezes Stelmański, obecnie te dzieci, które można przekierować do domów i leczyć ambulatoryjnie, są wypisywane, a te, które wymagają hospitalizacji, rozwożone po kraju. Nie jest to łatwe, bo w tragicznej sytuacji jest nie tylko Józefów, ale cała psychiatria, zwłaszcza ta dla dzieci i młodzieży. Dramatycznie brakuje specjalistów, lekarze nie chcą się kształcić w tej dziedzinie. W tym roku na Mazowszu nie zgłosił się nikt. Lekarzy dla Józefowa szukają dwie firmy headhunterskie, szpital oferuje służbowe mieszkanie i kilkanaście tysięcy złotych pensji. – Ale co tam ja z mieszkaniem, dyrektorka szpitala w Zaborze na Opolszczyźnie kupiła dwa domy jednorodzinne, żeby przyciągnąć lekarzy z rodzinami. I nikogo nie znalazła – mówi Stelmański.
I wylicza: NFZ płacił Józe fowowi 277,8 zł za osobodzień, a więc za pobyt, jedzenie, leczenie dziecka w szpitalu, w czym też zawierają się koszty pensji zatrudnionych tam ludzi, szkolenia, remonty. Wyszło mu, że absolutne minimum to 320 zł. ©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu