Problem wagi ciężkiej
Polska już na dobre dołączyła do krajów zmagających się z epidemią otyłości. Gonimy pod tym względem najbardziej otyłe kraje w Europie , a także słynące z tego Stany Zjednoczone
Według danych Światowego Indeksu Bezpieczeństwa Żywnościowego, opracowanego przez Economist Intelligence Unit (EIU) na zlecenie firmy DuPont, problem nadwagi dotyczy niemal jednej czwartej Polaków. To oznacza szóste miejsce w Europie. Wyprzedzają nas pod tym względem Wielka Brytania, Irlandia, Czechy, Hiszpania i Grecja, od której oddziela nas zaledwie 0,1 proc. To oznacza że pod tym względem wypadamy też gorzej w porównaniu ze średnią europejską, która obecnie wynosi 21,5 proc., czyli o 1,7 mniej niż w Polsce.
Problem na świecie jest o tyle poważny, że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uznała otyłość za najgroźniejszą chorobę przewlekłą, która – nieleczona – prowadzi do rozwoju chorób układu krążenia, cukrzycy typu 2 i zwiększa ryzyko zachorowania na niektóre nowotwory.
Młodzi lubią cukier
Szczególnie niepokojący jest wzrost nadwagi u dzieci. Według Światowej Organizacji Zdrowia na nadmiar kilogramów cierpi co czwarty mały Europejczyk, a najszybciej tyją dzieci w Polsce. Z danych Instytutu Żywności i Żywienia wynika, że 23 proc. polskich uczniów szkół podstawowych i gimnazjów ma nadwagę lub jest otyłych.
Z ostatnich międzynarodowych badań Instytutu Matki i Dziecka przygotowywanych w ramach międzynarodowej analizy HSBC wynika, że największy wzrost nadwagi był widoczny w ostatnim roku w grupie 13-letnich chłopców. Problemy z wagą pojawiają się już u ośmioletnich chłopców.
Jak wyjaśniała podczas konferencji poświęconej tematyce otyłości prof. Anna Fijałkowska z Instytutu Matki i Dziecka, z nadwagą są problemy już od okresu noworodkowego (10 proc.). W wieku 3 lat już 25 proc. W grupie ośmiolatków nadwagę lub otyłość ma już jedna trzecia dzieci, co nas plasuje w niechlubnej czołówce naszego regionu Europy. Najbardziej niepokojące są jednak – jak wskazuje prof. Joanna Mazur z Instytutu Matki i Dziecka – wstępne wyniki badań w grupie nastolatków w wieku 11–15 lat. Wynika z nich, że odsetek nastolatków w tym wieku z nadwagą między 2014 a 2018 r. wzrósł z 14,7 proc. do 19,2 proc.
– Najgorzej jest w grupie 13-latków, i to przede wszystkim chłopców – odsetek mający problemy z wagą wzrósł z 18,8 do 25,1 proc. – tłumaczyła podczas konferencji prof. Joanna Mazur.
Dla porównania, u 13-letnich dziewcząt odsetek wzrósł z 10 do 14 proc. W pozostałych grupach, choć też wzrosła grupa osób z nadwagą, nie było aż tak dużego skoku jak w grupie 13-latków.
Żelek na pocieszenie
Eksperci nie mają wątpliwości, że to efekt z jednej strony diety, a z drugiej braku aktywności fizycznej. Ze wspomnianych już badań wynika, że korelacja jest bardzo widoczna: spadek aktywności sportowej widać najbardziej właśnie w grupie 13-letnich chłopców. Z 29 proc. do 17 proc. spadł odsetek ćwiczących co najmniej 60 min dziennie (dla porównania w grupie 13-letnich dziewcząt odnotowano spadek z 18,6 proc. do 15,2 proc.). Kolejnym powodem jest brak odpowiedniej liczby godzin snu (ma on przełożenie na przemianę materii).
Wzrost liczby otyłych dzieci jest oczywiście spowodowany także nieodpowiednią dietą – bogatą w cukier i tłuszcz zwierzęcy, których jest coraz więcej w produktach przetworzonych. Jak zauważają dietetycy, na półkach trudno znaleźć jogurty naturalne, uginają się natomiast od deserów mlecznych, w których jednym ze składników jest cukier.
– Jest nawet w tzw. zdrowej maślance – zauważa mgr Hanna Stolińska-Fiedorowicz, dietetyk kliniczny.
Winowajcą jest też sól, której jedna łyżeczka dziennie zwiększa o 30 proc. ryzyko nadwagi. Do tego dochodzi siedzący tryb życia i krzewienie złych nawyków żywieniowych przez rodziców wśród dzieci.
– Żelek na pocieszenie albo jako nagroda za dobre zachowanie to nic nadzwyczajnego. Rodzice często sami podtykają najmłodszym tuczące, zawierające dużo cukru produkty – zauważa mgr Hanna Stolińska-Fiedorowicz.
GUS potwierdza: w ubiegłym roku spożycie cukru na osobę w Polsce było rekordowe. Wyniosło niemal 44,5 kg. Dla porównania w 2016 r. było to 42,3 kg, w latach wcześniejszych oscylowało w okolicy 40 kg na osobę. Efektem tego jest choćby cukrzyca typu 2 u dzieci.
– Dawniej ta choroba dotykała wyłącznie osoby dorosłe. Do tego dochodzą: próchnica, stany zapalne powodujące osteoporozę, zapalenie stawów – wymienia Hanna Stolińska-Fiedorowicz.
Słodki bat
Państwa w Europie starają się odgórnie rozwiązywać problem otyłości, np. wprowadzając podatek od zawartości soli, cukru i tłuszczu w żywności. Są wśród nich Węgry, Niemcy, Francja, państwa skandynawskie, jak Dania, Finlandia. W tym roku do tego grona dołączyły Wielka Brytania i Irlandia. Wysokość podatku jest uzależniona od zawartości cukru – im go mniej, tym mniejsza stawka akcyzy.
Obecnie debata nad takim podatkiem trwa w Polsce. Zdaniem ekspertów to krok w dobrym kierunku, bo w krajach, gdzie obowiązuje, przekłada się na aspekt zdrowotny.
– Producenci wprowadzają zdrowsze odpowiedniki swoich produktów, w których cukier zaczął być zastępowany np. stevią – mówi Szymon Parulski, doradca podatkowy w kancelarii Parulski i Wspólnicy.
Przykładem są supermarkety, które zmieniają receptury napojów oferowanych pod marką własną, tak by żaden nie zawierał więcej niż 5 g dodanego cukru na 100 ml.
Według wytycznych Światowej Organizacji Zdrowia dzieci i dorośli powinni ograniczyć ilość przyjmowanego wolnego cukru, by stanowił on poniżej 10 proc. łącznie spożywanych kalorii.
Najważniejszym sposobem na problem otyłości jest kształtowanie prawidłowych postaw żywieniowych. W Polsce w tym celu zakazano kilka lat temu śmieciowego jedzenia w szkołach. W ślad za tym powinno iść też kontrolowanie reklam oraz marketingu niezdrowej żywności, a także zalecanie stosowania mniejszych porcji i wprowadzenie bardziej czytelnych etykiet.
Zdaniem ekspertów pojedyncze działania nie wystarczą. Program musi być kompleksowy, a do tego ze wsparciem rządu. Dlatego trzeba też pomyśleć o krajowych normach diagnostyki i leczenia otyłości, przy uwzględnieniu zarówno metod zachowawczych, takich jak intensywne programy odchudzające, jak i metod farmakologicznych oraz chirurgicznych.
Według Macieja Michalika, wykładowcy akademickiego z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego i przewodniczącego Sekcji Chirurgii Metabolicznej i Bariatrycznej Towarzystwa Chirurgów Polskich, kluczową kwestią jest zmiana świadomości wśród lekarzy – zwłaszcza tych, którzy zazwyczaj nie zajmują się leczeniem otyłości – a także zmiana świadomości społecznej. Ekspert zauważa, że otyłość jest wciąż traktowana jako objaw słabej woli, obżarstwa i niezdrowego trybu życia. W rzeczywistości jest natomiast „wieloczynnikową chorobą, która jest wynikiem działania mechanizmów pozyskiwania przez organizm energii, jej dystrybucji i zużycia. Kiedy zrozumiemy, że otyłość to choroba jak każda inna, zrozumiemy także, że musimy zacząć ją leczyć”.
Pięć posiłków dziennie
Pomocą mogą być także różnego rodzaju programy, często adresowane do lokalnej społeczności. Jednym z przykładów były projekty prowadzone przez Instytut Żywności i Żywienia w ramach programu „Zachowaj Równowagę” współfinasowanego ze środków szwajcarskich. Jednym z jego głównych zadań była nauka wdrażania zasad prawidłowego żywienia oraz aktywności fizycznej.
Skuteczność tego typu działań potwierdzają efekty edukacji w ramach specjalnego programu – również prowadzonego przez Instytut Żywienia i Żywności. W grupie 380 tys. dzieci o 1 pkt proc. zmniejszyła się nadwaga i otyłość. Odsetek dzieci z nadmierną masą ciała spadł z 21,9 proc. do 20,9 proc. Po dwóch latach działań zmieniły się również nawyki dzieci: jak wynika z podsumowania działań instytutu, przed jego przeprowadzeniem 24 proc. dzieci nie jadło śniadań lub jadło je sporadycznie. Po dwóch latach akcji odsetek ten zmniejszył się do 19 proc. Wzrósł natomiast odsetek dzieci jedzących przynajmniej pięć posiłków dziennie (z 29 do 39 proc.) oraz tych, które zrezygnowały z przekąsek (z 36 do 48 proc.).
Od lat również trwa walka różnych środowisk, żeby wprowadzić poradę żywieniową jako osobną wizytę u lekarzy pierwszego kontaktu.
Problem jest o tyle palący, że kłopoty w związku z otyłością i nadwagą mają nie tylko bezpośrednio ludzie na nie cierpiący. To także problem dla społeczeństwa i gospodarki. Zgodnie z danymi Instytutu Żywności i Żywienia leczenie otyłości i jej powikłań rocznie kosztuje ok. 21 proc. budżetu przeznaczanego na ochronę zdrowia – ok. 70 mld zł.
Epidemia otyłości w Europie i Polsce
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu