Bezpieczeństwo lekowe wisi na włosku
Po stracie środków z KPO rząd szuka innych źródeł wsparcia dla krajowego przemysłu farmaceutycznego. Gra toczy się o dostęp do substancji ratujących życie, których w Polsce produkuje się niewielkie ilości
Po ujawnieniu przez DGP, że rząd planuje zrezygnować z niemal 140 mln euro z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) przeznaczonych na produkcję leków w Polsce, resort rozwoju zmienił podejście i zapowiedział, że znajdzie inne formy dofinansowania rodzimego przemysłu farmaceutycznego. W praktyce chodzi o API (substancje czynne niezbędne do wytwarzania leków), których w Polsce produkuje się dramatycznie mało. W większości są one sprowadzane z Chin i Indii, a to oznacza, że w przypadku przerwania ciągłości dostaw polscy pacjenci ponownie doświadczą takich braków w aptekach, jakie dały się im we znaki w trakcie pandemii.
Bez pieniędzy z KPO
Jednak nie tylko pandemia uświadomiła Europie potrzebę posiadania własnego przemysłu produkującego API. Podobne trudności pojawiły się przy okazji blokady Kanału Sueskiego czy też w początkowym okresie wojny w Ukrainie. W związku z tym w 2021 r. postanowiono stworzyć listę leków krytycznych i przeznaczyć część środków z KPO na ten cel. Jednak, tak jak informowaliśmy w DGP, trwające ponad trzy lata prace zakończyły się fiaskiem. Rząd wycofał się z opracowywania listy i zrezygnował ze środków z KPO, twierdząc że to wynik zaniedbań poprzedników oraz niezadowolenia branży z oferowanej im formy wsparcia, tzn. pożyczek, a nie grantów. Problem w tym, że choć producenci leków proponowali zmiany w programie wsparcia, to o wycofaniu się z niego dowiedzieli się od nas. Rezygnacja ze środków z KPO została przez nich jednoznacznie skrytykowana.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.