Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Jedyne, co otrzymujemy, to ogólnikowe pisma z fundacji KOWAL, które nie mają żadnej mocy prawnej

7 lutego 2019

Marcin Piskorski: Na tydzień przed wejściem w życie nowych przepisów co najwyżej kilkanaście procent aptek otrzymało niezbędne hasła i loginy, aby zarejestrować się w systemie

fot. Materiały prasowe

Marcin Piskorski prezes Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET

Jak PharmaNET ocenia stan przygotowania do rewolucji, jaką bez wątpienia jest rozpoczęcie stosowania przepisów dyrektywy fałszywkowej?

Stan przygotowań, jak i sam sposób wdrażania systemu oceniamy negatywnie, o czym wielokrotnie informowaliśmy fundację KOWAL, jak i organy władzy publicznej, naciskając na przyspieszenie pracy i poprawę jej jakości. Chodzi przecież o bezpieczeństwo lekowe polskich pacjentów. Niestety, z fundacji otrzymujemy ogólnikowe zapewnienia, że będzie dobrze, zaś władza publiczna swoją aktywność ograniczyła – z naszego punktu widzenia – do przygotowania projektu nowelizacji prawa farmaceutycznego, w którym zapisano dotkliwe kary dla właścicieli aptek za niewdrożenie systemu. Systemu, którego aptekarze mogą nie zdążyć wdrożyć nie ze swojej winy. Z moich informacji wynika, że na tydzień przed wejściem w życie nowych przepisów co najwyżej kilkanaście procent aptek otrzymało z fundacji niezbędne hasła i loginy, aby zarejestrować się w systemie. Ludzie z KOWAL-a uspokajają nas, że proces wysyłki loginów i haseł trwa. To niepoważne. Na kilka dni przed można wysyłać np. kartki świątecznie z życzeniami do rodziny, a nie dokumenty, od których ma zależeć sprawność systemu i bezpieczeństwo lekowe Polaków.

Załóżmy, że system rusza, aptekarze mają loginy i hasła. Będzie bezpieczniej, niż jest obecnie?

Bezpieczeństwo może być wystawione na szwank – nie wiemy bowiem, jak system będzie działał, bo nie było czasu go przetestować, nauczyć się, sprawdzić, czy jest stabilny. I co najważniejsze, farmaceuci za stołem nie wiedzą, co mają zrobić, jeśli system „zaświeci na czerwono”, a że tak może być, w komunikacie z 28 stycznia poinformowała nas fundacja KOWAL. Sprzedać lek? Oddać do hurtowni? A na jakiej postawie ma ona go przyjąć? A co zrobić, jeśli odmówi? A może trzeba odłożyć lek na półkę? A co potem poinformować pacjenta, że nie można mu wydać leku, bo istnieje podejrzenie, że jest on sfałszowany? A co zrobić, jeśli alerty będą pojawiały się często? Czy tak będzie? Nie wiemy, bo nie było możliwości i czasu na przetestowanie systemu. Wiemy za to, że polski system dystrybucji leków nie jest przygotowany na taką ewentualność. Farmaceuci i właściciele aptek nie otrzymali żadnej instrukcji ani regulacji, mogącej stanowić podstawę prawną dla przyszłych roszczeń, rozliczeń z dostawcami, NFZ etc.

A może nie warto siać paniki? Często jest tak, że gdy coś nowego się pojawia, boimy się tego. A okazuje się, że szybko się przyzwyczajamy.

Dla nas ważna jest przewidywalność, bo w dużej mierze od niej zależy zarówno spokój pacjentów, jak i bezpieczeństwo farmaceutów. Jedyne zaś co otrzymujemy, to ogólnikowe pisma z fundacji KOWAL, które nie mają żadnej mocy prawnej, i ustne zapewnienia, że fundacja prowadzi w tej sprawie rozmowy z administracją publiczną. I że wszystko będzie dobrze. Przedsiębiorcy i farmaceuci wiarę w dobre chęci i łaskawość losu woleliby zastąpić terminowym wdrożeniem skomplikowanego systemu, procedurami, regulacją prawną i sprawną komunikacją. Tymczasem mamy do czynienia z ogromnym chaosem, który nie wiadomo jakie efekty wywoła.  ©

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.