Dziennik Gazeta Prawana logo

Przez epidemię częściej kłócimy się w internecie

8 lipca 2020

Przyczyny zachorowań i statystyki, zaraz potem działania rządu oraz konsekwencje zamknięcia kraju. O tym najczęściej dyskutowaliśmy w sieci – wynika z analizy Collegium Civitas

– Koronawirus nie zasypał różnic światopoglądowych. Przeciwnie, mur stał się bardzo wyraźny – mówi dr Marek Troszyński z Collegium Civitas. Nasz rozmówca i jego koledzy naukowcy zebrali ponad 11 mln tekstów, które zawierały słowa „koronawirus” lub „COVID-19”. Pochodziły z mediów społecznościowych, takich jak Facebook czy Twitter, a także z komentarzy pod artykułami w portalach. Szukali odpowiedzi na pytanie, o czym rozmawialiśmy w czasach pandemii. Posłużyli się algorytmem, który podzielił ten wielki zbiór tekstów na podzbiory. A potem pokazał, które tematy były najważniejsze i jak mocno nas one zajmowały.

Okazało się, że pandemia nieco zmieniła styl dyskusji w mediach społecznościowych. Postawiliśmy na fakty. – Internauci masowo cytowali statystyki zachorowań i tabele, powoływali się na głosy lekarzy, w tym ekspertów Światowej Organizacji Zdrowia. Ale jest coś, co psuje ten budujący obraz. Argumenty były używane wbrew naukowym zasadom, a autorzy wpisów dokonywali ich twórczej interpretacji. Wykorzystywali je do sporów i udowodnienia, że rząd radzi sobie w pandemii dobrze lub przeciwnie – nie daje rady. Argumenty racjonalne stały się więc pałką światopoglądową – ocenia Troszyński.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.