Ekonomia przemieszczania się
W miejscach publicznych powinniśmy utrzymywać co najmniej 1,5 metra odległości od innych – to jedno z pandemicznych zaleceń. Ale to, co w teorii wydaje się dziecinnie proste, w praktyce jest trudne do zrealizowania. Bo jak utrzymać zalecany dystans w zatłoczonym autobusie, wąskim przejściu czy sklepie, gdy wokoło mnóstwo ludzi? W takich sytuacjach pomocna może być empatia, psychologiczny proces umożliwiający przyjęcie perspektywy innych i wyciągnięcia na tej podstawie wniosków o ich stanie uczuć. Okazuje się też, że wiele zależy od tego, co sami uważamy o nakazie utrzymywania dystansu.
Poruszanie się pieszo w dobie pandemii jest przykładem problemu koordynacji społecznej. Aby zachować odpowiednią odległość, wszyscy muszą ze sobą współdziałać, lecz przy braku odpowiedniej komunikacji nietrudno o zderzenie (czy w tym przypadku niezachowaną odległość). Oczywiście w tym kontekście niepotrzebne są długie debaty – wystarczy empatia.
Jorge Vásquez i Marek Weretka (obaj GRAPE) wyróżniają dwa typy empatii. Empatią kognitywną nazywamy zdolność do intelektualnego zrozumienia subiektywnych doświadczeń innych. W przypadku chodzenia to po prostu wiedza (wynikająca głównie z intuicji) o tym, w jaki sposób porusza się większość osób – np. o tym, że idąc, staramy się wybierać najkrótszą i najwygodniejszą drogę. Z kolei empatią afektywną nazywamy odpowiedź emocjonalną na postrzeganie stanów uczuciowych innych osób. Spotykając się z uśmiechem i skinięciem ręki, wiemy, że zostaliśmy właśnie przepuszczeni w drzwiach i dostosowujemy do tego nasze zachowanie. Te dwa typy empatii są nierozłączne, lecz noszenie maseczek sprawia, że mamy trudności z odczytywaniem mimiki innych osób – polegamy więc bardziej na empatii kognitywnej, która w przypadku chodzenia niekoniecznie jest kluczowa.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.