Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Kocykowe książki

Biblioteka Starfield w centrum handlowym Starfield COEX Mall w Seulu. 
24 marca 2024 r.
Biblioteka Starfield w centrum handlowym Starfield COEX Mall w Seulu. 
24 marca 2024 r.fot. AiMuse/iStock Editorial/Getty Images
Ten tekst przeczytasz w 13 minut

Healing novels – pokrzepiające powieści, których bohaterowie odnajdują sens w przyziemnych zajęciach – od pandemii biją w Korei rekordy popularności. A teraz wciągnęły polskich czytelników

you-yeonggwangsklep-pory-deszczowej-wydawnictwo-alabatros-2024-38352598.jpg
You Yeong-Gwang „Sklep pory deszczowej”, Wydawnictwo Alabatros 2024

You Yeong-Gwang zarabiał na życie jako dostawca jedzenia. Krótko przed 40. urodzinami postanowił spełnić swoje marzenie: założył internetową zbiórkę na wydanie powieści. Pierwszy crowdfunding nie przyniósł jednak spodziewanych efektów. Drugi poszedł już znacznie lepiej, a trzeci przeszedł wszelkie oczekiwania. W ciągu dwóch miesięcy mężczyzna zebrał 19 823 600 wonów, czyli prawie 60 tys. zł. To tylko nieco mniej, niż wynosi minimalna pensja w Korei. Roczna. I prawie 2000 proc. kwoty, w którą początkowo celował. „Sklep pory deszczowej” You Yeong-Gwanga, który ukazał się niedawno w polskim przekładzie, to kolejny tytuł z gatunku healing novels – „uzdrawiających powieści” czy „książek kocyków”, które biją w Korei rekordy popularności. Również w naszym kraju pozycje z tej półki zyskują coraz więcej czytelników. Dlaczego „uzdrawiające” książki sprzedają się tak dobrze?

Proste historie

Księgarnia w Daegu, czwartym co do wielkości mieście w Korei Południowej. Na stołach dziesiątki, jeśli nie setki książek z kolorowymi okładkami przedstawiającymi przeważnie budynki – to cecha rozpoznawcza nurtu healing novels. Budynek może być „kliniką medycyny orientalnej”, „bankiem deponującym łzy” czy „barem łączącym czasy”. Na jednej z okładek widnieje nawet porodówka. W powieściach są też „uzdrawiający” bohaterowie – np. detektyw, który zstąpił z nieba, czy romantyczny weterynarz, który wystawia recepty na nadzieję. Postacie i miejsca mają tam często magiczne moce, które pozwalają im rozwiązywać problemy klientów i wskazywać, co w życiu jest najważniejsze. – Lubię te historie za ich prostotę, ale też za to, że potrafią wzbudzić we mnie emocje i dają do myślenia – mówi Park I-seul, zapalona czytelniczka healing novels. Fani mają w czym wybierać: tylko w ostatnim miesiącu na liście nowości pojawiło się kilkanaście koreańskich pozycji, ponad 30 japońskich i dwie chińskie.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.