My tu dalej żyjemy normalnie
Rządzący próbują dziś z powrotem przyciągnąć turystów do Puszczy Białowieskiej, zapewniając, że okolica jest spokojna i bezpieczna. Tak jakby zapomnieli, że to oni jeszcze niedawno straszyli wzrostem agresji na granicy
Przed godz. 6 rano w parku pałacowym w Białowieży rozbrzmiewa śpiew zespołu ludowego. Na trawie stoją stoliki, przy których prezenterzy telewizji śniadaniowej będą degustować podlaskie dania. W tle ktoś przesuwa co chwilę maty do jogi, zastanawiając się, czy na wizji dobrze się będą prezentować w półokręgu.
Wizyta śniadaniówki to jeden z elementów kampanii rządowej mającej zachęcić Polaków do przyjazdu w okolice, które ucierpiały w wyniku wprowadzenia strefy buforowej na polsko-białoruskiej granicy. Na początku lipca minister sportu i turystyki Sławomir Nitras zjawił się tam osobiście, by ogłosić przekazanie 1,1 mln zł na wsparcie turystyki w regionie. Słowo „bezpieczeństwo” odmieniał przez wszystkie przypadki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.