Sejmowa reporterka, czyli słup ogłoszeniowy rodziców
W Sejmie powstanie komisja ds. dzieci i młodzieży. Tematu na pierwsze posiedzenie posłowie nie będą musieli daleko szukać. Wystarczy otworzyć drzwi sali, w której gremium będzie się zbierać.
Bohaterką mediów głównego nurtu została 10-letnia Sara, którą nazwano „najmłodszą reporterką w Sejmie”. Jej operator kamery (a prywatnie ojciec – Franciszek Małecki-Trzaskoś) ustrzelił dwa oburzające nagrania: senator PiS Jan Hamerski odpycha rączkę z mikrofonem, kiedy Sara próbuje złapać go w biegu i zadać pytanie. Jarosław Kaczyński otoczony dziennikarzami mówi jej natomiast: „może lepiej odejdź” i „wolność słowa nie jest dla dzieci”.
Oczywiście te sytuacje nie powinny mieć miejsca. Natomiast tym bardziej nie powinno mieć miejsca to, że 10-letnia dziewczynka jest na nie narażona w imię prowadzenia profilu na TikToku. Reporterka sejmowa to – parafrazując – nie jest jazda figurowa. Jak powiedziała o niej w czasie panelu na Campus Polska Justyna Dobrosz-Oracz, która od 1999 r. pracuje jako sprawozdawczyni parlamentarna: – Jesteśmy codziennie obrażani, wyszydzani. Psychicznie jest to bardzo trudne.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.