Co boli ludzi dobrej woli
Przelewy na konto, pieniądze do puszek, dary rzeczowe – Polacy są hojni na wiele sposobów, ale większość woli się podzielić wypłatą, niż zostać wolontariuszem
Lucyna pomaga regularnie. Nie są to duże sumy, zwykle 100–200 zł. Wspiera głównie znajomych, którzy nie mieli szczęścia. Ktoś zachorował, ktoś miał ciężki wypadek, zbiera na operację. Rok temu wpłaciła pieniądze na sąsiedzką zbiórkę dla dzieci, którym choroba nowotworowa zabrała mamę. Kiedy indziej z pracownikami firmy rozkręciła akcję pomocy choremu na stwardnienie rozsiane koledze, któremu pogarszający się stan zdrowia nie pozwalał już na dalszą pracę.
– Źródłem informacji, że ktoś potrzebuje wsparcia, jest dla mnie Facebook. Co roku gram też z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy, no i oddaję 1,5 proc. podatku na cele dobroczynne. Żeby było sprawiedliwie, za każdym razem wybieram inną organizację. Dlaczego pomagam? Trochę w trosce o siebie. Wierzę, że karma wraca – tłumaczy Lucyna.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.