Jan Mucha zatrzymał Bełchatów. Sapela pokonany po 752 minutach
Wisła Kraków została mistrzem jesieni. Legia Warszawa tylko na jeden dzień została liderem ekstraklasy po wygranej w Bełchatowie. W niedzielę wiślacy w wielkim stylu wrócili na pierwsze miejsce, wygrywając 3:1 w Wodzisławiu.
752 minuty - tyle trwała seria Łukasza Sapeli bez puszczonej bramki. W sobotę bramkarz GKS Bełchatów został jednak pokonany. Nie miał nic do powiedzenia przy fantastycznym strzale Macieja Iwańskiego z rzutu wolnego. To była 84. minuta. Miroslav Radović wyłożył się jak długi przed polem karnym. Serb nie był faulowany przez Jakuba Tosika, ale zdołał oszukać sędziego. Robert Małek podyktował rzut wolny dla Legii, atomowe uderzenie Iwańskiego i piłka znalazła się w siatce. W tym czasie na stadionie wrzało. - Złodzieje, złodzieje! - krzyczeli kibice. - Moi piłkarze czują się oszukani przez sędziego. Gdyby u nas w szatni postawić mikrofony, to można by było usłyszeć wiele zastrzeżeń, jeśli chodzi o stały fragment gry, który przesądził o naszej porażce - mówił po meczu zdenerwowany trener Bełchatowa Rafał Ulatowski.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.