Dzieci wychowuje się 24 godziny na dobę
Aby zostać rodzicem zastępczym, potrzebna jest odporność psychiczna i cierpliwość. Wielu kandydatów do tego zawodu zniechęca się po pierwszych trudnych doświadczeniach.
@RY1@i02/2009/221/i02.2009.221.166.008c.001.jpg@RY2@
Maria Berlińska, razem z mężem Jerzym Berlińskim od siedmiu lat prowadzi rodzinę zastępczą, w której obecnie przebywa siedmioro dzieci. Jest członkiem Mazowieckiej Fundacji Rodzin Zastępczych
Fot. Wojciech Górski
MICHALINA TOPOLEWSKA
MARIA BERLIŃSKA*
Rodzicem zastępczym, zresztą tak jak zwykłym rodzicem, jest się 24 godziny na dobę. To nie jest praca, po której wraca się do domu i zapomina o niej. Nie można też sobie wziąć od niej urlopu. Bardzo potrzebna jest cierpliwość, tolerancyjność i odporność psychiczna, bo dzieci, które trafiają pod naszą opiekę, to dzieci z problemami, dysfunkcjami, często nieprzystosowane do życia w rodzinie. Ich zachowanie może być agresywne. Agresja ta nie jest jednak spowodowana ich złością, ale tym, że nie miały wcześniej normalnego dzieciństwa. One czują się zagrożone tym, bo zostały wyrwane z domu rodzinnego. Takie trudne warunki zniechęcają do tego zawodu część rodziców zastępczych. Z drugiej strony ciąży też na nich nie zawsze przychylne postrzeganie rodzin zastępczych przez społeczeństwo.
Często panuje przekonanie, że rodzicom zastępczym zostaje się z chęci zysku. W rzeczywistości otrzymywane przez nas pieniądze pokrywają tylko część kosztów utrzymania dziecka i są wyliczane jako procent od podstawy, która nie jest podwyższana już od kilku lat.
Nasze szkolenie trwało ok. 40 godzin, ale nie było ono wystarczające, było pobieżne. Dokształcaliśmy się we własnym zakresie, np. braliśmy udział w szkoleniu pt. Drugi dom dotyczącego zespołu alkoholowego płodu.
Rodzice zastępczy mogą korzystać z pomocy organizacji pozarządowych, które pomagają i doradzają, jak załatwiać różne sprawy w urzędach, chociaż o takie wsparcie jest trudniej w małych miejscowościach. Brakuje też pomocy specjalistów, np. psychologów. Jest ich za mało, a część z nich nie ma doświadczenia w pracy z dysfunkcyjnymi dziećmi. Z kolei wśród urzędników zdarzają się i tacy, dla których ważniejsze jest to, jak wyposażona jest kuchnia, a nie czy dziecko jest radosne, czy ma z kim odrabiać lekcje.
Nie, bo jest to bardzo rozwijająca i dająca wiele satysfakcji praca. Zwłaszcza, gdy widzi się jak znajdujące się pod naszą opieką dzieci zmieniają się na lepszych ludzi.
Maria Berlińska* razem z mężem Jerzym Berlińskim od siedmiu lat prowadzi rodzinę zastępczą, w której obecnie przebywa siedmioro dzieci. Jest członkiem Mazowieckiej Fundacji Rodzin Zastępczych
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu