Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Sponsor kadry to nie wszystko, potrzebna jest też profesjonalna liga

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Do mistrzostw Europy pozyskamy sponsora strategicznego dla reprezentacji - zapewnia Bogdan Sojkin ze Związku Piłki Ręcznej w Polsce w odpowiedzi na zarzuty zawodników kadry.

"Kiedy nasz Polski Związek zapewni nam profesjonalną obsługę? Czy nasza praca musi zostać zmarnowana?" - napisali w liście otwartym do związku reprezentanci Polski.

- To był happening. Atakuje się mnie i związek, nie dając nam szansy do obrony. Podczas konferencji w Poznaniu powiedziano, że nie miałem ochoty się na nią pofatygować, a nikt mnie o tym spotkaniu nie powiadomił - mówi o wystąpieniu piłkarzy Sojkin, wiceprezes związku odpowiedzialny za stronę marketingową. - Bezdyskusyjnie prawdą jest, że na koszulkach reprezentacji męskiej nie ma w tej chwili logo sponsora. Ale to nie jest tak, że my nic nie robimy. Są sponsorzy, ale mniejsi. Teraz też mogliśmy podpisać umowę za 30 - 40 tys. złotych, ale na następnym turnieju na koszulkach znów byłoby inne logo. A to nie słup ogłoszeniowy - broni się działacz.

W ostatnich latach wysokość kontraktów sponsorskich wzrosła ze 100 tys. zł do kilku milionów złotych. PKO BP, który był sponsorem tytularnym obydwu reprezentacji seniorskich, wpłacał 5 mln zł. To jednak tylko 1/6 kwoty, jaką wspiera reprezentacje siatkarzy Polkomtel.

Na linii związek - reprezentacja iskrzy już od jakiegoś czasu. Punktem zapalnym miała być kwestia braku sponsora tytularnego. Umowa z PKO BP wygasała po 1,5 roku, tuż po tym, jak kadra Bogdana Wenty przywiozła z Belgradu brązowy medal MŚ. Oficjalnie mówiło się, że powodem był kryzys finansowy, nieoficjalnie kwestia dalszej współpracy utknęła w martwym punkcie dlatego, że w zarządzie banku dochodziło do ciągłych zmian władz.

- Nic jednak nie jest stracone. PKO nadal jest brane pod uwagę jako przyszły sponsor - przekonuje Sojkin. - Jestem przekonany, że podczas mistrzostw reprezentacja będzie miała swojego sponsora strategicznego. Sytuacja, w której się znaleźliśmy, może obrócić się na naszą korzyść, bowiem w ostatnim czasie bardzo wiele firm zgłasza się do nas i składa ciekawe oferty - zdradza wiceprezes ZPRP.

Okazuje się jednak, że piłkarze, którzy już w przeszłości raz doprowadzili do zmiany zarządu, teraz też chcą zrobić w związku porządek i walczą nie tylko o swoje prawa, ale całego środowiska.

W liście skierowanym do związku pojawiły się konkretne zarzuty. "Jedyną drogą do propagowania piłki ręcznej jest jej promocja i reklama, nie zrobimy tego jednak bez pomocy sponsorów i profesjonalnej obsługi" - napisali reprezentanci kraju, za wzór stawiając funkcjonowanie innych gier halowych.

- To święta racja, mamy wicemistrzów i brązowych medalistów mistrzostw świata i... nic. W siatkówce przed 6 - 8 laty, gdy pojawiły się wpierw sukcesy kadry kobiet, a ostatnio męskiego zespołu, rozpoczął się proces budowania całej otoczki związanej z marketingiem. Niestety, w ZPRP nic takiego się nie stało. A przecież o chłopakach Wenty głośno było w mediach, mówiło się o nich na ulicy - mówi Piotr Jakóbik, specjalista ds. marketingu sportowego Sport Evolution.

Protest szczypiornistów popierają także kluby ekstraklasy. - Cieszy mnie, że kadrowicze zapytali, dlaczego nie wykorzystuje się ich sukcesu. Jesteśmy chyba jedyną drużyną, która zdobywając drugi medal MŚ z rzędu, straciła sponsora - mówi Łukasz Szczucki, dyrektor sportowy Wisły Płock. - Teraz trwa jeszcze to 5 minut piłki ręcznej, ale kto wie, czy już nie przemija, a my stoimy w miejscu - dodaje.

Nie ma wątpliwości, że piłkarze ręczni w Polsce to wciąż tylko ubodzy krewni siatkarzy czy futbolistów, których kontrakty są liczone w minimum setkach tysięcy złotych, podczas gdy szczypiorniści zarabiają po kilkadziesiąt tysięcy. Najlepiej przedstawia się sytuacja w Vive Kielce (4 mln zł budżetu) i Wiśle Płock (6 mln zł), gdzie najlepsi mają kontrakty w wysokości kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu tysięcy euro, a więc na poziomie Bundesligi.

- Poprawa sytuacji w lidze to wewnętrzna praca klubów, trudno tutaj oczekiwać cudów od związku - mówi Jakóbik. - W siatkówce budowanie silnej profesjonalnej ligi rozpoczęło się przed 10 laty, a my ten proces zaczęliśmy dopiero w 2006 roku. Wszelkie przemiany wymagają czasu oraz wielkich pieniędzy. W Polsce mamy cztery kluby z Vive Kielce i Wisłą Płock, reszta zmaga się z problemami finansowymi - wtóruje mu Sojkin.

Jednakże - im silniejsza liga, tym silniejsza reprezentacja - wystarczy spojrzeć na siatkówkę. W reprezentacji zarówno kobiet, jak i mężczyzn prawie wszyscy powołani zawodnicy na co dzień grają na krajowych parkietach. W kadrze Wenty 11 piłkarzy jest z lig zagranicznych, a ci z polskiej ekstraklasy na grę mają niewielkie szanse. Rozwiązaniem byłaby profesjonalna liga, ale na nią jak na razie nie godzi się związek.

- W ubiegłym roku na spotkanie prezesów ekstraklasy zaprosiłem Tomasza Redwana, który był twórcą PlusLigi. 22 na 22 obecnych wówczas prezesów było za utworzeniem ligi zawodowej. Pieniądze od sponsora tytularnego ligi i wpływy z Polsatu chcieliśmy dzielić tak, by najwięcej otrzymywaliby najbiedniejsi na poprawę infrastruktury i ściągnięcie lepszych zawodników. Chcieliśmy, by poziom rozgrywek się wyrównał, a liga stała się atrakcyjna dla inwestorów - opowiada Szczucki. - Niestety bez przerwy napotykaliśmy opór ze strony związku i Kolegium Ligi. Kolegium, które powstało przed 10 laty z założeniem stworzenia w przyszłości ligi zawodowej, przez tę dekadę nic w tym kierunku nie uczyniło. Dlaczego? Bo po powołaniu zawodowej ligi powstałaby oddzielna spółka, która byłaby odpowiedzialna za rozgrywki, a część stanowisk w związku stałaby niepotrzebna - dodaje.

@RY1@i02/2009/217/i02.2009.217.000.019a.001.jpg@RY2@

Bogdan Wenta

Jakub Piasecki/newspix.pl

Marta Pytkowska

marta.pytkowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.