Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Czeczeński wojownik bije się o swoją przyszłość

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Mamed Khalidov jako drugi Polak będzie walczył w prestiżowej gali MMA Sengoku. W sobotę spotka się z mistrzem japońskiej federacji Jorge Santiago.

Niestety, stawką walki nie będzie mistrzowski pas wagi średniej należący do Brazylijczyka. - Pierwotnie miał to być pojedynek o tytuł, ale Santiago trochę się przestraszył. Sengoku też się asekurowało. Nie chcieli od razu dać nowemu zawodnikowi szansy walki o pas - mówi nam Martin Lewandowski, współwłaściciel federacji KSW, promotor Khalidova. - Ale jeżeli Mamed pokona Santiago, to być może już następną walkę w Sengoku stoczy o tytuł.

29-letni Czeczen z polskim paszportem to obok walczącego w Stanach Zjednoczonych Tomasza Drwala obecnie najlepszy zawodnik MMA z naszego kraju. Stoczył 23 walki, z których 19 wygrał (w tym 18 przed czasem). Przegrał tylko trzy razy - na początku kariery, po raz ostatni w 2005 r. Obecnie jest notowany na pierwszym miejscu w Europie w wadze półciężkiej (do 93 kg). Jego rywal jest piąty - ale w rankingu światowym i kategorii średniej (83 kg).

- Santiago trenuje w najlepszej grupie MMA, American Top Team. To ulubieniec japońskiej publiczności, świetny zarówno w stójce, jak i parterze, posiadacz purpurowego pasa w brazylijskim dżiu-dżitsu. Do zdobycia ma tylko czarny pas - zachwala Artur Przybysz, rzecznik KSW.

- To zawodnik kompletny w każdej płaszczyźnie. Nie mam żadnej strategii na tę walkę, będę się bił i dostosowywał taktykę do rozwoju sytuacji - dodaje Khalidov, który do najważniejszej walki w życiu przygotowywał się tylko miesiąc. - To z powodu ramadanu. Jednak pr zez całe wakacje trenowałem przed walką, do której ostatecznie nie doszło. Oczywiście lepiej trenować dwa miesiące niż miesiąc, ale jestem w dobrej formie. A co dalej? Na razie o tym nie myślę, skupiam się tylko na najbliższej walce.

Polak zarobi w Sengoku 12, a może nawet 20 tys. dolarów. - To dobra gaża, najlepsza w jego karierze. Oprócz podstawowej stawki Mamed może dostać bonus za najlepszą walkę wieczoru, najbardziej efektowne zakończenie czy nokaut - zdradza Lewandowski.

Khalidov cieszy się z innego powodu. - Zawsze chciałem się bić tam, gdzie najlepsi. - Poza tym marzyłem o wyjeździe do Japonii. To kolebka sportów walki. Publiczność wie wszystko o ich tajnikach, nie ma gwizdów, jest szacunek dla zawodników. A pieniądze? Nie są to kokosy, ale mogą być.

Udział w Sengoku, jednej z najsłynniejszych gal MMA na świecie, to duża nobilitacja. Dotychczas wystąpił tam tylko jeden Polak - mistrz olimpijski w dżudo Paweł Nastula. Bez powodzenia, w sierpniu 2008 r. przegrał przez tko z Koreańczykiem Yang Dong Yi.

Według kontraktu Khalidov stoczy w Sengoku trzy walki w ciągu maksimum dwóch lat. To umowa na wyłączność z zastrzeżeniem pojedynków organizowanych przez KSW. Potem jego celem ma być UFC - największych i najlepiej płatnych galach MMA, w których występował już Drwal.

Pierwotnie Khalidov miał walczyć w USA, a jego rywalem miał być inny zawodnik ze światowej czołówki Brazylijczyk Rogerio Nogueira. - Niestety gala, podczas której miała się odbyć ta walka została odwołana. Dlatego musieliśmy szukać dalej. Po wielu staraniach udało się podpisać kontrakt z Sengoku na trzy walki. Na razie więc będziemy budować pozycję Mameda w Japonii - wyjaśnia Lewandowski.

Robert Piątek

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.