Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Nowe przepisy mogą ograniczyć emigrację polskich juniorów

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

FIFA zaczyna kontrolować transfery. Klub, który zamierza pozyskać młodego piłkarza z zagranicy, musi spełnić dużo wymogów formalnych

Nowe, restrykcyjne przepisy FIFA, regulujące zasady transferów piłkarzy do lat 18, mogą diametralnie zmienić sytuację wielu młodych polskich zawodników. - To wpłynie na rynek w Polsce - mówi nam Daniel Matusiak z departamentu organizacyjno-zagranicznego PZPN.

Jak bardzo? Trudno przewidzieć. Przepisy, które obowiązują w Polsce od 5 października, są o wiele bardziej restrykcyjne, jeśli chodzi o transfery młodocianych piłkarzy, niż do tej pory. Do niedawna transakcja odbywała się pomiędzy trzema podmiotami - zawodnikiem, jego macierzystym klubem i docelowym. Rola federacji była marginalna. Wiele szczegółów transferu było niejasnych, pojawiało się wiele podejrzeń. Zakup odbywał się za pośrednictwem faksu. Teraz wszystko jest o wiele bardziej sformalizowane i transparentne. A pieczę nad transferem trzyma FIFA. To ona wyraża zgodę na przejście juniora z polskiego klubu do na przykład francuskiego. Jeśli okaże się, że coś jest nie tak, transfer zostanie wstrzymany.

- FIFA przyjęła drobne poprawki do tych zapisów, które już były, ale uściśliła procedury - twierdzi Matusiak. - Teraz przed uzyskaniem międzynarodowego certyfikatu zawodnika klub, który chce go kupić, musi między innymi wystąpić do swojej rodzimej federacji z prośbą, aby ta z kolei zwróciła się do FIFA.

- To bardzo skomplikuje proces pozyskania juniora - mówi nam sekretarz generalny PZPN Zdzisław Kręcina. - Klub, który pozyskuje piłkarza, musi się wykazać, że dysponuje odpowiednimi warunkami, aby o tego piłkarza zadbać. W zamyśle FIFA ma to powstrzymać drenaż młodocianych zawodników z Ameryki Południowej.

Nowe przepisy nie powstrzymają drenażu polskich zawodników (bo trudno powiedzieć, aby do tej pory takowy był), ale może sprawić, że zachodnie kluby będą rzadziej po nich sięgać. - Teraz każdy klub musi wysłać do FIFA dokumenty zaświadczające, że zawodnik w nowym miejscu pobytu będzie miał odpowiednie warunki mieszkalne i treningowe, że zagwarantuje mu opiekuna i wyżywienie na optymalnym poziomie - mówi Matusiak.

Nie wszyscy kupcy mogą spełnić takie warunki. Również nie wszyscy niemieccy czy francuscy działacze będą chcieli tracić czas na cały biurokratyczny proces, który został wydłużony do 30 dni, aby ściągnąć z daleka Polaka. Będą woleli rodzimego juniora i prostsze reguły transferowe.

W zeszłym roku z Polski wyjechało 210 młodocianych piłkarzy. W obecnym - tylko 111 zawodników (z czego 68 proc. z nich wybrało kierunek niemiecki). To stan na 23 września, czyli jeszcze przed wprowadzeniem zmian w przepisach. Można się spodziewać, że w przyszłym roku piłkarskich emigrantów będzie jeszcze mniej.

Prezedent FIFA Sepp Blatter ma nadzieję, że tak się stanie głównie w Afryce i Ameryce Południowej. To właśnie ze względu na tamtejsze rynki wprowadzono nowe przepisy. Międzynarodowa federacja chciała ograniczyć masową migrację tamtejszych piłkarzy czy wręcz dziecięcy kidnaping.

Jednak kluby z Argentyny, Brazylii czy Urugwaju (czyli największych eksporterów młodych piłkarzy) mają mieszane uczucia. Z jednej strony kwoty, za które europejskie kluby kupują tamtejszych juniorów, rzadko przekraczają 6 mln euro, a sformalizowanie transakcji może sprawić, że mniej pieniędzy będzie wędrować do agentów i pośredników, a więcej do budżetu. Z drugiej jednak argentyńscy i brazylijscy działacze żyją również ze sprzedaży juniorów. W 2006 roku 35 proc. przychodów argentyńskich klubów pochodziło ze sprzedaży zawodników do Europy (tylko 5 proc. pochodziło ze sprzedaży biletów, a 19 proc. z praw telewizyjnych) - wynika z raportu firmy Deloitte.

Inne pomysły Blattera w sprawie polityki transferowej również budzą kontrowersje. Szwajcar chce stworzyć wielką bazę danych, w której każdy z 1263 klubów uczestniczących w programie będzie musiał zamieścić swoją listę piłkarzy i ją akutalizować. Oczywiście pieczę nad bazą danych będzie miała FIFA.

Ograniczona zostanie rola agentów i pośredników. Jeśli bowiem na przykład Bayern Monachium będzie chciał kupić piłkarza Piasta Gliwice, bawarski klub za pomocą specjalnej strony internetowej wejdzie do systemu i w systemie złoży ofertę Piastowi Gliwice. Informacja o ofercie będzie dostępna dla innych użytkowników systemu, a jej szczegóły (między innymi potencjalna kwota transferu) - tylko dla Bayernu, Piasta i oczywiście FIFA. Cała procedura będzie trochę przypominać piłkarskiego menedżera - popularny gatunek gier komputerowych.

- Nasz system będzie czymś w rodzaju targowiska. FIFA będzie pełnić w nim rolę domu clearingowego, regulować rachunki handlowe i transakcje - powiedział Blatter.

Jego pomysł wejdzie w życie z końcem przyszłego roku. FIFA pod pozorem rewolucji, która ma wspomóc biedniejsze i mniej wpływowe kluby, wzmocni swoją władzę i prawdopodobnie część z tych pieniędzy, które przy transferach do tej pory wędrowały do rąk pośredników, przygarnie dla siebie.

polskich piłkarzy, którzy w zeszłym roku wyjechali za granicę, wybrało kierunek niemiecki. W tym roku odsetek wynosi 68 proc.

rocznie ma potencjalnie znaleźć się pod kontrolą FIFA. Nowe przepisy międzynarodowej federacji mają objąć 108 krajowych związków piłkarskich

@RY1@i02/2009/206/i02.2009.206.000.020a.101.jpg@RY2@

Gwiazda Barcelony Leo Messi ma szczęście, że nowe regulacje FIFA weszły w tym roku

AFP

Daniel Rupiński

daniel.rupinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.