Majewski zastąpił Beenhakkera
Jeśli tymczasowy selekcjoner osiągnie dobre wyniki w ostatnich dwóch meczach eliminacji, zostanie w kadrze na stałe
Leo Beenhakker i jego sztab został oficjalnie odwołany. Na tymczasowego następcę Holendra wybrano Stefana Majewskiego. A nazwisko selekcjonera, który będzie prowadził Polaków w meczach eliminacyjnych przed Euro 2012, zostanie podane do końca roku - to najważniejsze decyzje zarządu PZPN.
Grzegorz Lato długo wczoraj rozmawiał z Majewskim. Prezes związku chciał, aby były szkoleniowiec Amiki Wronki i Cracovii poprowadził kadrę w dwóch ostatnich meczach eliminacyjnych z Czechami i Słowacją, a potem przekazał ją komuś innemu - komuś, kto jest bardziej medialny i rokuje nieco większe nadzieje. Majewski jednak początkowo nie był aż tak wspaniałomyślny. Wcześniej Lacie odmówili Paweł Janas, Maciej Skorża i Jerzy Engel. Z tych samych względów. Bycie trenerem zastępczym honoru nie przynosi. Poza tym prawdopodobieństwo porażki w obu meczach jest spore. A szans na rewanż żadnych, bo zaraz pojawia się nowy selekcjoner.
Do rozmowy z Latą Majewski przygotował się tak, jakby naprawdę chciał zostać selekcjonerem na stałe. Rzucał argumentami, przekonywał, że już czas, że już dojrzał, że ma doświadczenie i tak naprawdę jeszcze nigdy nie dostał poważnej szansy, aby się sprawdzić. Doskonale zdaje sobie sprawę, że jeśli teraz będzie selekcjonerem przez tylko dwa, trzy miesiące, to w przyszłości może już nigdy nie dostać "poważniejszej" nominacji. Działacze jednak - pod presją sponsorów - na stałe chcą kogoś bardziej komunikatywnego, lepiej dogadującego się i z mediami, i zawodnikami.
- Jeśli Majewski nie będzie chciał zostać tymczasowym selekcjonerem, związek zwróci się do Rafała Ulatowskiego, byłego asystenta Leo Beenhakkera - powiedział członek zarządu PZPN Kazimierz Greń. Albo do Tarasiewicza. Obaj jeszcze nic wielkiego w karierze trenerskiej nie osiągnęli, więc nie mają też nic do stracenia.
Ostatecznie jednak Majewski, po namowie nie tylko prezesa, ale i innych działaczy, zgodził się. Jak się dowiedzieliśmy, Lato obiecał mu, że jeśli w meczach z Czechami i Słowacją zdobędzie cztery punkty i poprawi relacje z mediami, to zostanie selekcjonerem na dłużej. Podobno kwestia dobrych wyników i potencjalnego przedłużenia umowy ma być zapisana w kontrakcie Majewskiego.
Byłego obrońcę Zawiszy Bydgoszcz od dawna szykowano do roli selekcjonera. Pełnił m.in. rolę asystenta Zbigniewa Bońka w reprezentacji. Jednak im dłużej Majewski prowadził drużyny ligowe, tym więcej było do niego zastrzeżeń. Nie tylko ze strony kibiców, lecz także piłkarzy. I coraz bardziej od kadry się oddalał.
- Gratuluję Stefanowi, ale nie ma się z czego cieszyć. Problemem polskiej piłki nie jest kwestia selekcjonera. I żaden selekcjoner tego problemu nie rozwiąże - powiedział nam Boniek.
Trener tymczasowy to kwestia drugorzędna. Priorytetem dla działaczy jest selekcjoner na stałe. Lato jest między młotem a kowadłem. Z jednej strony po złych doświadczeniach z Holendrem chciałby polskiego trenera, a z drugiej sponsorzy, którzy mają większy wpływ na losy kadry niż prezes PZPN, chcieliby szkoleniowca z zagranicy. A w najgorszym przypadku Franciszka Smudę spełniającego wszystkie warunki, których nie spełnia Majewski.
Między innymi o tym rozmawiano w środę na urodzinach Andrzeja Placzyńskiego, szefa firmy SportFive w Polsce, od lat głównego partnera PZPN. To Smuda jest obecnie kandydatem numer jeden. Jak się dowiedzieliśmy, szkoleniowiec Zagłębia Lubin porozumiał się już z prezesem klubu Jerzym Kozińskim, który mówi, że do końca roku "Smuda pozostanie w Zagłębiu". Owszem, pozostanie, ale być może nie jako pierwszy trener, a na przykład dyrektor sportowy. Wszystko wyjaśni się w przyszłym tygodniu, kiedy do Lubina zawita delegacja PZPN. - Chcemy pójść tą drogą, co związek siatkarski. Będziemy jeździć po Polsce i przepytywać kandydatów - powiedział Lato.
Kto jeszcze oficjalnie brany jest pod uwagę? - Chęć stałej pracy z kadrą potwierdzili Smuda, Majewski, Ryszard Tarasiewicz i Henryk Kasperczak - mówi szef Wydziału Szkolenia PZPN Jerzy Engel.
Coraz dalej od ponownej pracy z kadrą jest za to trener Widzewa Łódź Paweł Janas. I to nie z własnej woli. Właściciel łódzkiego klubu jest zdeterminowany, aby swojego szkoleniowca zatrzymać. Wokół Janasa chce tworzyć markę klubu, poza tym wciąż jest obrażony na Latę za to, że temu nie udało się przeforsować abolicji dla klubów zamieszanych w korupcję.
Kandydaci z zagranicy? Są, oczywiście, ale zdaniem Engela, nie aż tak znani, jak sugerują media. - Otrzymujemy różne CV. Jedno przysłał 15letni chłopiec - powiedział Engel. - Tak naprawdę nie było żadnego poważnego zgłoszenia. Zgłosił się na przykład brazylijski szkoleniowiec, ale to nie jest Luiz Felipe Scolari, nie może być kandydatem na selekcjonera polskiej kadry.
Nawet gdyby zgłosił się Frank Rijkaard, to szefowie PZPN braliby go pod uwagę w drugiej kolejności. Bo zapewnienia Laty, że rozważy wszystkie kandydatury z zagranicy, są na razie tylko działaniem PR-owym. PZPN chce pokazać opinii publicznej, że nie zamyka się w swojej "drewnianej chatce". A tak naprawdę jednak decyzja już dawno zapadła - trenera z Polski chcą i Lato, i wiceprezes PZPN Antoni Piechniczek, który ma bardzo duże poparcie w terenie. Dopiero jeśli opcja krajowa "napotka na nieprzewidziane przeszkody" - jak mówi nasz informator - PZPN na poważnie rozważy opcję zagraniczną. Dlatego też działacze dali sobie czas, powołując selekcjonera tymczasowego.
Jest jeszcze jedna kwestia. Nikt z PZPN nie chce zagwarantować, że nowy stały selekcjoner - czy zostanie nim Majewski, czy ktokolwiek inny - będzie pracował z kadrą podczas Euro 2012. Działacze po doświadczeniach z Beenhakkerem nie chcą już stosować długoterminowych umów. - Każdy, nieważne, z jak głośnym nazwiskiem, będzie miał problem z utrzymaniem się na stanowisku przez te dwa, trzy lata. U nas to raczej niemożliwe - twierdzi Boniek.
Musi wygrać dwa ostatnie mecze eliminacyjne.
Słowenia musi przegrać na wyjeździe ze Słowacją (lub z San Marino, ale to jest bardzo mało prawdopodobne).
Polacy muszą sobie zapewnić lepszy bilans bramkowy od Słoweńców (teraz mamy gorszy o jednego gola).
Jedna drużyna z innych grup musi mieć gorszy bilans z rywalami z miejsc 1 - 5.
Wygrać baraż.
Czechy - Polska (10.10)
Polska - Słowacja (14.10)
@RY1@i02/2009/183/i02.2009.183.000.010a.101.jpg@RY2@
Łukasz Grochala/Cyfrasport
Stefan Majewski
Daniel Rupiński
daniel.rupinski@dziennik.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu