Polskie poprawczaki są za drogie i mało skuteczne
Polskie poprawczaki są kosztowne w utrzymaniu i mało skuteczne - wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli, która przebadała system resocjalizacji młodocianych przestępców.
Utrzymanie jednego wychowanka kosztuje nawet 18 tysięcy miesięcznie, a i tak ponad połowa wraca na drogę przestępstwa.
Naukowcy zajmujący się resocjalizacją wskazują, że winne jest państwo, które obcina fundusze na wykształcenie profesjonalnych kadr zajmujących się resocjalizacją.
Inspektorzy NIK skontrolowali niemal 2/3 wszystkich placówek dla nieletnich w kraju. Wśród negatywnie ocenionych jest poprawczak w Poznaniu, gdzie przed kilkoma tygodniami doszło do buntu. Nastolatki chciały pobić wychowawcę, demolowały pokoje, gdyż dyrekcja odmówiła im wypisania przepustek. Inspektorzy odkryli, że już wcześniej wychowawcy pozwalali na zbyt wiele wychowankom: "nawet próby samookaleczania i niszczenia mienia nie były powodem do izolacji, wychowawcy kupowali tytoń, a kieszonkowe było zbyt wysokie..." - piszą.
- Zbyt wysokie kieszonkowe to 50 złotych na miesiąc dla najbardziej zdyscyplinowanej osoby. Średnio wypłacaliśmy po 25 złotych. To często jedyne pieniądze np. dla 18-latka, który dostaje przepustkę do domu. Jeśli mu nie dam pieniędzy, to przecież wyjdzie za róg i napadnie na kogoś, aby mieć za co pojechać do domu - tłumaczy dyrektor Sebastian Dec. Jak twierdzi, nie może również odmówić prawa do palenia papierosów 18-latkom. - Przecież to niedorzeczne. Naraziłbym się na interwencję rzecznika praw obywatelskich - tłumaczy.
NIK zwróciła uwagę na wysokie koszty utrzymania wychowanków: od 8 tysięcy miesięcznie do nawet 18. - Inspektorzy, szacując nasze wydatki, nie napisali, że wymienialiśmy właśnie kilkudziesięcioletnią kotłownię na nowoczesną, energooszczędną. Trafiają do mnie sami najgroźniejsi młodociani, z którymi nie radzą sobie inne ośrodki. Dlatego sporo wydaję na pensje strażników, których musi być więcej - odpiera zarzuty dyrektor zakładu poprawczego w Nowem Andrzej Swakowski.
Według inspektorów państwo ponosi gigantyczne wydatki na utrzymanie bibliotek, dwóch basenów, 381 komputerów z dostępem do internetu i organizację warsztatów zawodowych. - Mimo tego, aż 58 procent nieletnich wróciło na drogę przestępstwa. Tymczasem recydywa wśród dorosłych to 40 procent - mówi rzecznik NIK Paweł Biedziak.
Ale ekspert doktor Zbigniew Bartkowiak z Uniwersytetu Zielonogórskiego nie jest zdziwiony tym stanem rzeczy. - Do pracy w poprawczakach trafiają osoby, które nie są do tego przygotowane - mówi. Wyjaśnia, że nie ma również pieniędzy na praktykę, czyli profesjonalne warsztaty dla przyszłych wychowawców. A według danych Komendy Głównej Policji przestępczość nieletnich rośnie z miesiąca na miesiąc. Dlatego w komendach w całym kraju powstają sekcje ds. nieletnich.
Robert Zieliński
Artur Grabek
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu