ZUS oblężony na nowy rok
Zmiana przepisów emerytalnych miała dać budżetowi 700 mln zł rocznie oszczędności. Zamiast tego od 1 stycznia przybędzie nam emerytów, a ubędzie pieniędzy w budżecie.
Zgodnie ze zmienioną ustawą o finansach publicznych warunkiem otrzymania świadczeń emerytalnych ma być zaświadczenie, że zwolniliśmy się z pracy. Osoby, które zdążą złożyć wniosek o emeryturę przed wejściem ustawy w życie 1 stycznia, mogą kontynuować pracę na etacie przez następne 9 miesięcy. Stąd nerwowa atmosfera w oddziałach ZUS w całej Polsce. Gwałtownie przybywa osób składających podania o emeryturę.
Rząd, wprowadzając zmiany, liczył, że emeryci zrezygnują ze świadczeń, co miało dać 700 mln zł rocznie i wpływy z opodatkowania miejsc pracy. Okazuje się, że znacznie więcej osób woli zrezygnować z pracy. Jeżeli później będą kontynuowały pracę, to nie na etacie: albo we własnej firmie, albo - co bardziej prawdopodobne - w szarej strefie.
Ustawa czeka na podpis prezydenta, ale eksperci już twierdzą, że przepisy są niezgodne z konstytucją. Niewykluczone, że ustawa trafi do trybunału, a budżet zostanie z dodatkowymi świadczeniami emerytalnymi.
BW
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu