Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Praca myśliwych jest pożyteczna dla ludzi i dla samej przyrody

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Pasja tropienia zwierzyny, ale też wiedza o ekosystemie i chęć porządkowania stanu zwierząt żyjących w lasach skłaniają ludzi do praktyk łowieckich. Są to też powody, dla których ludzie decydują się wstąpić do Polskiego Związku Łowiectwa.

Łowiectwo w kształcie praktykowanym dziś w Polsce ma stosunkowo krótką historię, ale historia polowań sięga epoki człowieka pierwotnego.

W zamierzchłej przeszłości polowania były głównym źródłem utrzymania i przeżycia ludzi. Obok pożywienia pozyskiwano w ten sposób skóry na okrycia, a kości i rogi na proste narzędzia. Od około X wieku łowy zaczęły być przywilejem ludzi wyższych sfer - cesarzy, królów, możnowładców i rycerzy. Stały się też podstawowym źródłem zaopatrzenia wojsk podczas wypraw wojennych. Od tego też czasu datują się pierwsze regulacje dotyczące łowiectwa. Wydawali je władcy, którzy posiadali nieograniczone prawa polowań. Głównym przywilejem władców były tzw. łowy wielkie, czyli prawo do polowania na "grubego zwierza" (tura, niedźwiedzia, żubra, dzika, jelenia). Natomiast prawo do tzw. łowów małych, czyli polowania na "drobnego zwierza" (ptaki, zające, lisy, bobry) otrzymywali lennicy władców feudalnych.

Według I Statutu Litewskiego z 1529 r. pojmanie człowieka na polowaniu w cudzej puszczy z urzędu kończyło się skazaniem na śmierć. "Jeśliby strzelca pojmano nad zwierzem ubitym w cudzej puszczy, wtedy ma wiedzion być do urzędu, a z urzędu ma być na śmierć skazany jako inni złodzieje" - stanowiła ówczesna norma. XVI wiek to okres rozkwitu ustawodawstwa łowieckiego, który łączył się ze złagodzeniem tradycyjnych kar, choć wciąż były one surowe. W 1775 r. wydano ustawę łowiecką, która była ostatnim aktem prawnym wydanym w Polsce przedrozbiorowej. W okresie rozbiorów, w różnych częściach byłej Polski, obowiązywały prawa łowieckie państw rozbiorowych. Dopiero w 1927 r. na mocy rozporządzenia Prezydenta RP unormowano sprawy łowieckie wiążąc prawo do polowań z własnością gruntu.

Zgodnie z obowiązującym obecnie prawem łowieckim (ustawa z dnia 13 października 1995 r. Prawo łowieckie - Dz.U. z 1995, nr 147, poz. 713) gospodarowanie zwierzyną należy do państwa, a jego podstawę stanowią odpowiednie plany hodowlane. Obowiązujące przepisy wskazują wyraźnie na konieczność ochrony i hodowli zwierzyny dla potrzeb ogólnospołecznych. W Polsce jedyną jak dotąd organizacją skupiającą myśliwych jest Polski Związek Łowiecki (PZŁ). Jest to zrzeszenie osób fizycznych i prawnych, które działa na podstawie wspomnianej ustawy i swojego statutu. Do głównych zadań PZŁ należy: prowadzenie gospodarki łowieckiej, troska o rozwój łowiectwa i współdziałanie z jednostkami organizacyjnymi oraz władzami publicznymi w ochronie środowiska naturalnego, zachowania i rozwoju populacji zwierząt dziko żyjących oraz zwalczanie kłusownictwa i szkodnictwa łowieckiego.

Kto chciałby zostać członkiem PZŁ powinien najpierw odbyć roczny staż i przejść szkolenie prowadzone przez okręgowy zarząd związku. Po tym, na adepta czeka egzamin pisemny i ustny oraz sprawdzian strzelecki. Wydanie pozwolenia na broń wiąże się z testami psychologicznymi i sprawdzeniem dokumentacji policyjnej. Po tym wszystkim uzyskuje się uprawnienia podstawowe. Dopiero po 3 latach myśliwy może zdobyć uprawnienia selekcjonerskie. Tytuł selekcjonera oznacza, że członek PZŁ może polować na samce łosi, jeleni, saren i danieli.

W wielu przypadkach myślistwo jest zajęciem, które przechodzi z pokolenia na pokolenie. Młodzi stykają się z nim już w dzieciństwie, towarzyszą swoim krewnym w polowaniach. Potem emocje związane z działaniami myśliwego, wiedza przyrodnicza i porządkowania świata leśnych ustępów są powodami, które decydują, że z czasem aspirują do zdobycia uprawnień łowieckich. Za decyzją tą przemawia również fakt, że praca łowczych jest pożyteczna nie tylko dla ludzi, ale również dla samej przyrody i dla zwierząt. Ingerencja człowieka w naturę jest już na tyle zaawansowana, że nagłe pozostawienie przyrody samej sobie mogłyby mieć negatywne skutki dla niej samej i dla człowieka, np. wyginiecie pewnych gatunków zwierząt czy duże szkody gospodarcze. Odstrzał zwierzyny jest więc, paradoksalnie, pomocną dłonią podaną naturze, aby mogła ona dalej trwać.

Przede wszystkim myśliwi eliminują zwierzęta chore i ułomne, które nie dadzą zdrowego potomstwa. Pod ich obserwacją i obstrzałem znajdują się też zwierzęta, które się nadmiernie rozmnożyły, czynią szkody gospodarcze lub nie mają naturalnych wrogów i stają się elementem groźnej nierównowagi w ekosystemie. W corocznym planie hodowlanym poszczególne koła łowieckie oceniają, ile zwierząt można odstrzelić. Taki plan tworzy się na podstawie pojemności łowiska, czyli ilość zwierząt, która będzie w stanie przeżyć na danym obszarze.

W zależności od pory roku i gatunku zwierząt można spotkać się z polowaniami zbiorowymi lub indywidualnymi. Gdy w łowach biorą udział naganiacze, napędzający zwierzynę to mamy do czynienia z polowaniem z naganką. Śledzenie śladów zwierząt to polowanie po tropie. Czatowanie na określone zwierzęta to polowanie z zasiadki. Gdy myśliwy wabi zwierzę, naśladując jego głos, jest to polowanie na wab, a w przypadku, gdy pies wystraszy podrywające się do lotu ptaki ułatwiając myśliwemu zadanie mamy do czynienia z polowaniemu z podrywu.

@RY1@i02/2010/212/i02.2010.212.050.0004.001.jpg@RY2@

Gonitwa za lisem (Mirosław Obiegły ze Stajni Smardzów) podczas Hubertusa w Borowej k/Oleśnicy (dolnośląskie)

Paweł Szaruga

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.