Sąsiedzi wolą mediatorów niż sąd
Zamiast do sądu idą do mediatora, bo to tańszy, szybszy i mniej stresujący sposób na rozwiązanie konfliktu. Nową grupą klientów mediatorów są samorządy i... sąsiedzi. Dziś obchodzimy Międzynarodowy Dzień Mediacji.
Historia zdarzyła się w miasteczku na zachodzie Polski. Jeden z sąsiadów zaplanował rozbudowę domu, drugi wymarzył sobie otworzyć sklep na posesji. I tu pojawił się problem, bo rozbudowane domostwo przesłoniłoby całkowicie ów sklep. Sprawa niemal otarła się o sąd. Ale zainterweniował przytomny burmistrz miasta, który zaproponował mediację. - Sąsiedzi dogadali się, że będą sobie pomagać, a rozbudowa domu zostanie skierowana w inną stronę - mówi Robert Boch z ośrodka Mediatorzy.pl. Do mediatorów trafia coraz więcej takich sąsiedzkich konfliktów. Po pomoc w rozwiązywaniu lokalnych problemów coraz częściej zwracają się też samorządy. Prowadzą mediacje w konfliktach związanych z użytkowaniem wspólnych przestrzeni, miejscami parkingowymi, przykrymi zapachami, hałasem, inwestycjami.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.