Śląskie kobiety idą do pracy przez Unię
PROGRAM AKTYWIZACJI BEZROBOTNYCH - w 39-tysięcznym Mikołowie na Śląsku stworzył pięćdziesiąt nowych bizneswomen. Własne firmy założyła połowa kobiet uczęstniczących w szkoleniach. Takiego wyniku nie dało jeszcze żadne szkolenie w Polsce
Przeszkolenie przeszła ich setka. Połowa założyła własne firmy. To ewenement w skali kraju. Bezrobotne i poszukujące pracy kobiety w Mikołowie na Śląsku dzięki Unii Europejskiej zmieniają się w bizneswoman.
Kobiety skorzystały z projektu "Własna firma - nowe horyzonty", który za pieniądze unijnego Europejskiego Funduszu Społecznego realizuje Powiatowy Urząd Pracy w Mikołowie od maja ubiegłego roku.
- W liczącym 39 tysięcy mieszkańców mieście sytuacja na rynku pracy pogarsza się, a problem ten dotyka w pierwszej kolejności kobiet. W zeszłym roku mieliśmy zarejestrowanych 2220 bezrobotnych, a w lipcu tego roku było ich już 2629, z czego 1515 to panie - mówi Teresa Miguła, dyrektorka Powiatowego Urzędu Pracy w Mikołowie.
Do realizowanego przez PUP unijnego projektu zakwalifikowało się 100 pań, z czego 50 założyło własne firmy. Takiego wyniku jeszcze żaden tego typu unijny program w Polsce nie osiągnął.
Renata Suchecka ma 36 lat, jest z wykształcenia chemikiem. Pracowała na kierowniczym stanowisku, ale zawsze myślała o założeniu czegoś własnego. Przeszkodą był brak pieniędzy na rozpoczęcie działalności.
W internecie znalazła ogłoszenie o mikołowskim projekcie, zgłosiła się, zakwalifikowała, przeszła szkolenie i otrzymała wsparcie w wysokości 40 tys. zł.
Dzisiaj oferuje sterowniki basenowe dla publicznych pływalni i prywatnych basenów. - Taki basen to nie tylko niecka i woda, co widzimy, ale skomplikowany system filtrów, śluz, zapór i procesów chemicznych. Tym wszystkim kierują moje sterowniki, a cały proces my monitorujemy online, niezależnie, czy to klient indywidualny, czy firma - mówi Renata.
27-letnia psycholog Ewa Żurek-Świerc musiała się rozstać z dotychczasowym miejscem pracy, gdy urodziła syna, a w międzyczasie firma z powodu kłopotów finansowych zwolniła sporą część kadry.
Z pomocą programu udało jej się otworzyć pracownię badań psychologicznych, prowadzącą badania psychotechniczne dla kierowców, operatorów różnego rodzaju maszyn, doradztwo rekrutacyjne i zawodowe, ostatnio także psychoterapię dla dzieci i młodzieży.
- Jestem dobrej myśli, bo z miesiąca na miesiąc przybywa mi klientów, tak więc już nie boję się o przyszłość. Program nauczył mnie widzenia wielu możliwości, szerokiego spojrzenia na biznes, niezależnie od rodzaju działalności - mówi Ewa.
Pięćdziesiątka przedsiębiorczych kobiet musi teraz przez 12 miesięcy utrzymać się na rynku. To warunek zachowania finansowego wsparcia.
- Kobiety otrzymały pomoc finansową i szkoleniową przed rozpoczęciem działalności, a także po jej uruchomieniu. I tak będzie przez rok. Potem jednak muszą już sobie radzić same - wyjaśnia Natalia Badura, asystentka lidera projektu "Własna firma - nowe horyzonty".
I ten warunek sprowadza na ziemię, bo statystyki mówią, że jak mała rodzinna firma przetrwa na rynku 2 do 3 lat, to jej szanse na rozwój gwałtownie rosną.
Pozbawione parasola ochronnego przedsiębiorcze mikołowianki będą musiały zmierzyć się z regułami rynku.
@RY1@i02/2010/181/i02.2010.181.000.0007.001.jpg@RY2@
Fot. Rafał Klimkiewicz
Otworzyły swój biznes dzięki dotacji: Ewa Żurek-Świerc, Monika Giza-Guc, Aleksandra Kuś
Ewa Grochowska
dgp@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu