Uczta pod krzyżem
W Przekąskach Zakąskach ruch przez cały tydzień jak w weekend. W Delicji Polskiej zamiast 50 nawet 100 osób dziennie. W Giovannim obroty większe o 20 proc.
Takich żniw jak przez ostatnie dwa tygodnie restauracje przy Krakowskim Przedmieściu i Nowym Świecie nie pamiętają od lat. I to mimo że - jak mówi Tomasz Chodorowski, właściciel agencji turystycznej Przewodnicy Warszawa - do stolicy przyjechało o jedną trzecią turystów mniej niż rok temu.
- Miasto ożyło, wreszcie mamy życie nocne jak w innych dużych metropoliach - zachwycają się właściciele restauracji i barów. Tłumy gapiów i turystów, którzy zjawili się w ostatnich dniach, by obserwować protesty wokół krzyża, zwiększyły obroty przedsiębiorców nawet o połowę. - My tu już o turystyce krzyżowej mówimy - mówi Tomasz Bełch, menedżer lokalu Meta na ul. Foksal.
Ludzie szli popatrzeć na tę awanturę. A jak już popatrzyli, chcieli się zabawić. I chętnie decydowali się na knajpy, które oferują tradycyjne warszawskie jedzenie i tani alkohol. - Wyraźnie to odczuliśmy. Obroty z dnia na dzień wzrosły nam o jedną trzecią - przekonuje Bełch.
Przytakują mu pracownicy innych lokali. - W nocy z 9 na 10 sierpnia podczas największych kontrprotestów baliśmy się, że nam zabraknie galarety i tatara - opowiada barmanka w Przekąskach Zakąskach. Podobne tłumy były w Bistro 24 na Krakowskim Przedmieściu 13.
sylv, jo
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu