Cudzoziemcom w Polsce włos z głowy nie spadnie
W ciągu ostatnich 10 lat liczba przestępstw, których ofiarami byli obcokrajowcy, spadła sześciokrotnie. Jedni mówią, że nauczyliśmy się tolerancji, inni w statystyki nie wierzą, twierdząc, że do raju dla cudzoziemców jeszcze nam daleko.
Jeszcze dziesięć lat temu ofiarą przestępstwa padło w Polsce ponad 6 tys. obcokrajowców. Byli to np. bogaci Niemcy czy Francuzi napadnięci przez złodziei czyhających na turystów albo białoruscy kierowcy tirów. Tych atakowali członkowie gangów specjalizujących się w handlu ładunkami ciężarówek.
Rok temu wszystkich spraw, w których poszkodowani byli cudzoziemcy, było niewiele ponad tysiąc, a w ciągu ostatnich 6 miesięcy odnotowano zaledwie 517 takich przypadków.
- Zmalała liczba rozbojów, bójek, włamań i kradzieży. Udało się też wyeliminować wiele grup przestępczych, które specjalizowały się np. w ściąganiu haraczy od swoich krajanów handlujących na bazarach - tłumaczy Mariusz Sokołowski, rzecznik komendanta głównego policji.
W Polsce legalnie mieszka 92 tys. obywateli 173 państw, a ponad drugie tyle przyjeżdża tu do pracy sezonowej.
Pozytywny trend w statystykach wynika jednak nie tylko z mniejszej przestępczości, bogacenia się społeczeństwa i zmniejszania dystansu do Zachodu. To także efekt cywilizacyjnego skoku oraz zmian w świadomości obywateli. Polacy coraz rzadziej reagują zdziwieniem na widok czarnoskórego przechodnia czy muzułmanki w chuście. - Im większa wiedza na temat innych i ich problemów, tym większa tolerancja - przyznaje Ewa Piechota z Urzędu ds. Cudzoziemców. - Przypadki zachowań agresywnych albo rasistowskich są sporadyczne - mówi Piechota.
Ale za to mocno nagłaśniane - można się spodziewać, że o każdym incydencie, przy którym pojawi się podejrzenie o rasizm, poinformują z oburzeniem media. Pobicie Czeczenek w Łomży, zastrzelenie Nigeryjczyka w Warszawie przez policjanta, protest kibiców Lechii Gdańsk przeciw kupowaniu czarnoskórych piłkarzy - każda z tych spraw spotkała się ze społecznym potępieniem.
- Ale niewiele jest spraw, w których cudzoziemiec jest celem tylko dlatego, że inaczej wygląda. To były i są pojedyncze wydarzenia - dodaje Sokołowski.
Zdaniem Kseni Naranovich, prezes Fundacji Rozwoju "Oprócz Granic", która pomaga cudzoziemcom przejść przez procedury legalizujące pobyt w Polsce, rzeczywiście w Polsce zmienia się na lepsze. To m.in. pozytywny efekt migracyjnych doświadczeń z ostatnich lat, kiedy całymi tabunami wyjeżdżaliśmy na Wyspy w poszukiwaniu pracy. - Wielu Polaków na własnej skórze doświadczyło dyskryminacji i ataków agresji. Takie sytuacje uczą pokory i zwiększają empatię - mówi Naranovich.
O hurraoptymizmie nie ma jednak mowy. Wśród cudzoziemców jeszcze długo będzie pokutować stereotyp Polaka rasisty i homofoba. Choć jak doniósł weekendowy "The Economist", sukces i świetna organizacja parady gejowskiej w Warszawie dowodzą, że doniesienia o naszej nietolerancji są przesadzone.
- Pamiętajmy jednak o rzeszy obcokrajowców, którzy o swojej krzywdzie nie mówią, bo się boją - zauważa Katarzyna Kubin z Forum Różnorodności. Boją się donieść na pracodawcę, który ich okrada, na sąsiada, który ich wyzywa, na bandytę, który wymusza haracze. Zwłaszcza jeśli przebywają w Polsce nielegalnie. A takich osób może być nawet milion. Dla nich kontakt z policją zazwyczaj oznacza jedno - powrót do kraju.
Barbara Sowa
barbara.sowa@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu