Sukces Rajdu Polski może nam otworzyć drogę do światowej elity
Dziś na szutrowych trasach wokół Mikołajek rusza Rajd Polski. Impreza dla pasjonatów? Tym razem tak. Ale gra toczy się o coś więcej niż wyłonienie najszybszego kierowcy. Chodzi o powrót Polski do światowej elity sportów motorowych, czyli cyklu WRC.
Jeszcze rok temu wydawało się, że szturmem weszliśmy do tej elitarnej grupy. Zeszłoroczny Rajd Polski miał status eliminacji mistrzostw świata WRC (World Rally Championship). Do Mikołajek przyjechały wszystkie gwiazdy, z sześciokrotnym mistrzem świata Sebastianem Loebem na czele i 250 tysięcy kibiców z Niemiec, Skandynawii i całej Europy. Telewidzów ze 120 krajów trzeba było liczyć w milionach. Było to największe wydarzenie sportowe roku w naszym kraju - i jeśli wierzyć organizatorom - sukces na skalę międzynarodową wysoko oceniony przez światową federację (FIA).
Od tej pory Mazury miały być sceną walki o tytuł WRC co dwa lata (na przemian z Bułgarią). Ale we wstępnym kalendarzu WRC na rok 2011 Rajd Polski się nie znalazł.
Na szczęście jeszcze nie wszystko stracone, choć winnych jest wielu. Po pierwsze pisklęta, które według opinii konserwatora przyrody w czerwcu na Mazurach muszą mieć spokój.
- Ubiegając się o wejście do kalendarza na 2011 rok, zmieniliśmy więc tradycyjny termin. To okazało się niedobre, bo FIA latem nie miała już nas gdzie wepchnąć. Zaproponowano nam pierwszy rajd sezonu w styczniu 2011 - mówi "DGP" Andrzej Witkowski, prezes Polskiego Związku Motorowego. Mielibyśmy przejąć rolę legendarnego Rajdu Monte Carlo, który zawsze otwierał sezon. Rajd Polski jest drugim najstarszym rajdem świata właśnie po Monte Carlo, ale propozycji nie dało się przyjąć. W Polsce nie da się przeprowadzić rajdu na śniegu, bo prawo na razie zakazuje korzystania z opon z kolcami. Poza tym to prawie pół roku mniej na szukanie sponsorów.
Organizacja mistrzostw Europy (taki status ma obecnie Rajd Polski) kosztuje 3 mln zł. Rajd WRC to dwa razy tyle, ale prestiż i zainteresowanie światowych mediów są nieporównywalne. Do walki włączył się minister sportu Adam Giersz, wysyłając list do prezydenta FIA Jeana Todta. Jeszcze bardziej rajdowi może przysłużyć się nowa pilotowana przez ministra ustawa o sporcie, która daje możliwość współfinansowania imprez tej rangi z budżetu państwa. W zeszłym roku szalał globalny kryzys, przez cięcia ze strony sponsorów Rajd Polski miał 2,5 mln zł deficytu. Pokrył go PZMot, który z działalności gospodarczej osiąga przychody 285 mln zł. - Z okazji 60-lecia związku mogliśmy sobie na taki gest pozwolić, ale to rola sponsorów - mówi Witkowski, który wierzy w to, że uda mu się pozyskać nowych partnerów poza spółkami Orlen, Orlen Platinum, Vienna Insurance Group czy władzami samorządowymi.
Ostateczną decyzję FIA ma ogłosić 23 czerwca. Polska jest na liście rezerwowej razem z Japonią i Turcją. - Jesteśmy najmocniejszą kandydaturą. Japonia odchodzi od sportów motorowych. Ostatnio wycofały się teamy Toyoty, Hondy. W 2009 roku Turcja zrobiła rajd fatalnie, my świetnie. Pozostaje nam jeszcze potwierdzić to w tym roku - wylicza Witkowski.
Warto utrzymać poziom, bo FIA odstąpiła od rotacyjnych zmian w kalendarzu. Jeśli więc Polska dostanie w nim miejsce, to na stałe.
Na sukces Rajdu Polski liczą nie tylko organizatorzy - na dzisiejszym Super OS-ie ma się podobno pokazać sam Bronisław Komorowski.
@RY1@i02/2010/107/i02.2010.107.000.007a.001.jpg@RY2@
Fot. Dynamic World Rally Team
Michał Kościuszko to jedyny polski kierowca na stałe rywalizujący w cyklu eliminacji mistrzostw świata
Marta Mikiel
marta.mikiel@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu