Polskie kino odżyło finansowo
Po raz pierwszy konkurs o Złote Lwy startuje w maju. Przeniesienie z września ma pomóc w przygotowaniu lepszej dystrybucji i reklamy polskich filmów
Na festiwal zgłoszono aż 39 filmów. 21 z nich zakwalifikowano do konkursu, 15 zostanie pokazanych w ramach Panoramy Polskiego Kina. Aż 19 to debiuty, choć tylko osiem wystartuje w wyścigu o Złote Lwy. Jak widać finansowo polskie kino ma się lepiej niż kiedykolwiek po 1989 r.
Dominują produkcje średnio- i niskobudżetowe. Najdroższe w stawce filmy to "Mistyfikacja" Jacka Koprowicza z budżetem 8,2 mln zł, "Wenecja" Jana Jakuba Kolskiego, której produkcja wraz z trzyodcinkowym serialem telewizyjnym kosztowała 7,5 mln zł, "Mała matura 1947" Janusza Majewskiego (7 mln zł) oraz "Kołysanka" Juliusza Machulskiego (6,7 mln zł). Drugą grupę stanowią produkcje z budżetem nieprzekraczającym 5 mln zł, m.in.: "Różyczka" Jana Kidawy-Błońskiego (4,3 mln zł), "Trick" Jana Hryniaka (4,6 mln zł). Ale są też filmy o budżetach znacznie skromniejszych, np.: "Chrzest" Marcina Wrony (2,2 mln zł), "Matka Teresa od kotów" Pawła Sali (2,1 mln zł), "Made in Poland" Przemysława Wojcieszka (1,5 mln zł).
Średni budżet polskiego filmu co roku nieznacznie się podnosi. Wpływ na to mają też komercyjne sukcesy polskiego kina. W ub. roku polskie filmy przyciągnęły do kin 8,4 mln widzów i przyniosły 136,8 mln zł wpływów. Widzowie nadal najchętniej oglądają romantyczne komedie w stylu "Kochaj i tańcz" (1,3 mln widzów). Ale i filmy ambitniejsze. "Galerianki" Katarzyny Rosłaniec zobaczyło aż 575 tys. widzów, "Wojnę polsko-ruską" Xawerego Żuławskiego - 441 tys., a nagrodzony w ub. roku Złotymi Lwami "Rewers" Borysa Lankosza - 331 tys. Rynek wciąż jest jednak ograniczony. Film z przeciętnym budżetem do 6 - 7 mln zł ma szansę się zwrócić przy półmilionowej widowni. Droższe filmy to już ryzyko.
W konkursie zanosi się na pojedynek debiutantów z reżyserami uznanymi. Sporo filmów starszych reżyserów powraca tematyką do historii, natomiast u reżyserów młodego pokolenia dominuje współczesność. Ktokolwiek by wygrał, to festiwal i tak potwierdzi poprawiającą się kondycję polskiego kina. Wypada mieć nadzieję, że jury pod przewodnictwem Andrzeja Barańskiego będzie miało co nagrodzić, a aura sukcesu otaczająca polskie kino zostanie podtrzymana.
Wojciech Kałużyński
wojciech.kaluzynski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu