Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Wiosna, literatura, cyfryzacja. Nowe oblicze filmowej Gdyni

Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Zmiany na 35. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych. Impreza odbędzie się w maju, w bogatszej niż zwykle oprawie

Tegoroczny festiwal w Gdyni już budzi emocje. Organizatorzy przenieśli imprezę z września na maj, a 31 marca upływa termin zgłaszania filmów do konkursu. To niejedyne zmiany.

- Nie spodziewam się 44 zgłoszeń jak w zeszłym roku, tylko około 25 - 27. Ale z tego da się ułożyć całkiem sensowny konkurs główny - mówi Mirosław Bork, dyrektor artystyczny festiwalu. - Moim zdaniem powinniśmy tak jak dwa lata temu ograniczyć liczbę filmów w konkursie do 16 tytułów. Zeszły rok był bardzo szczególny, bo zgłoszono aż 14 debiutów, i stanęliśmy na głowie, żeby dać szansę autorom pierwszych filmów. W tym roku fakt, że to debiut, nie będzie automatyczną przepustką do konkursu.

Kilku debiutantów ma jednak spore szanse na zakwalifikowanie się do konkursu. Pozytywne opinie można usłyszeć o "Skrzydlatych świniach" - pierwszej pełnometrażowej fabule Anny Kazejak, jednej z autorek "Ody do radości". Film, w którym wystąpią m.in. Paweł Małaszyński, Eryk Lubos i Andrzej Grabowski, opowiada o grupie przyjaciół, zagorzałych kibiców drugoligowej drużyny piłkarskiej. W Gdyni być może zobaczymy też "Matkę Teresę od kotów" - film Pawła Sali, oparty na autentycznej historii braci, którzy zamordowali swoją matkę. Kolejna debiutantka to Ewa Pytka. Jej komedia romantyczna pt. "Milczenie jest złotem" opowiada o kobiecie, której nic się nie udaje. Wśród debiutantów może się znaleźć też Paweł Wendorff i jego "Nie ten człowiek" - historia absolwenta astronomii, który wyrusza do dużego miasta za pracą.

Są szanse, że Feliks Falk ukończy przed festiwalem kolejną fabułę - film "Joanna". Jego akcja rozgrywa się w czasie wojny, a tytułowa bohaterka to młoda pianistka, która od pewnego czasu nie ma żadnych wieści od męża z frontu. Kobieta przygarnia żydowską dziewczynkę. W jej obronie nie waha się nawet romansować z niemieckim oficerem.

Gotowe są już Fredrowskie "Śluby panieńskie" Filipa Bajona i "Jutro będzie lepiej" Doroty Kędzierzawskiej - historia małoletnich bezdomnych z Rosji, którzy szukają w Polsce lepszego życia. Prawdopodobnie pojawią się też "Maraton tańca" Magdaleny Łazarkiewicz - historia rozgrywająca się w prowincjonalnym miasteczku podczas turnieju tańca - oraz "Mała matura 47" - autobiograficzny film Janusza Majewskiego.

Wśród kandydatów wymienia się też "Dwa światy, zaświaty" Ryszarda Brylskiego. Twórca filmu "Żurek" opowiada historię chłopca zakochanego w córce swojego pracodawcy. Wskutek pomyłki bohater nabiera przekonania, że dziewczyna jest zmuszana do pracy w domu publicznym. Na giełdzie pewniaków pojawiają się też "M20" Wojtyszki, "Chrzest" Wrony - historia nawróconego gangstera, któremu przeszłość nie daje spokoju - i "Z miłości" Jadowskiej - rzecz o polskim pornobiznesie. Z filmów, które już miały swoje kinowe premiery, do konkursu w Gdyni staną zapewne "Różyczka" Kidawy-Błońskiego i "Mistyfikacja" Koprowicza.

35. edycja imprezy będzie wyzwaniem - zmiana terminu festiwalu skróciła twórcom czas na ukończenie produkcji. - Decyzję o przeniesieniu FPFF w Gdyni na maj, tuż po festiwalu w Cannes, wzięła się z chęci - szczególnie wyrażanej przez PISF - przyspieszenia produkcji filmowej. Kiedy festiwal odbywał się we wrześniu, filmy, które jeszcze miały zdjęcia latem, w szybkim tempie próbowały dokończyć produkcję, tak by zdążyć na festiwal. Bo FPFF to wielkie odbicie promocyjne dla późniejszych losów kinowych filmu polskiego - tłumaczy Bork.

W podobnym tonie wypowiada się szefowa PISF Agnieszka Odorowicz. - Po pierwsze we wrześniu odbywają się trzy duże festiwale: w Wenecji, Toronto i San Sebastian. Termin majowy, bezpośrednio po festiwalu w Cannes, pozwala na większy niż dotychczas udział gości zagranicznych oraz przedstawienie im najnowszych polskich produkcji filmowych. Liczymy, że to pomoże w późniejszej międzynarodowej promocji naszego kina. Po drugie sezon letni jest dla większości filmowców naturalnym okresem zdjęciowym. Wrześniowy termin wymuszał przyspieszenie postprodukcji, co niestety odbijało się na jakości i walorach artystycznych. Jednocześnie takie nienaturalne ożywienie na rynku postprodukcji podnosiło ceny świadczonych usług - tłumaczy Odorowicz.

Termin majowy może jednak spowodować, że Gdynia przestanie być największym mechanizmem promocyjnym polskiego filmu. - Pierwsza trójka z Gdyni w ciągu kilku miesięcy po festiwalu zgarnia pulę: na Szumowską poszło 300 tys. osób, na "Rewers" 400 tys., na "Galerianki" 500 tys., na "Dom zły" 250 tys. widzów - wymienia dyrektor artystyczny festiwalu. Duża część środowiska obawia się, że luka czasowa między festiwalem odbywającym się na przełomie maja i czerwca a dystrybucją kinową filmów na jesieni będzie zbyt duża. W Polsce lato to dla kina martwy sezon. Z potencjalnymi hitami z artystycznej półki czeka się do jesieni. W związku z tym dystrybutorzy będą musieli znaleźć sposób na utrzymanie fali promocyjnej swoich filmów przez prawie cztery miesiące. Wcześniej szum wokół laureatów Gdyni w mediach był tak duży, że dystrybutorzy mogli spokojnie wycofywać część środków przeznaczonych na promocję tych tytułów.

Tych obaw nie podziela szefowa PISF. - Termin majowy daje też dystrybutorom czas na zaplanowanie premiery kinowej i przygotowanie kampanii promocyjnej wspartej werdyktem gdyńskiego jury. Niestety w latach ubiegłych udane filmy wchodziły do kin zbyt późno, nawet w następnym roku, kiedy o festiwalowym werdykcie widownia już nie pamiętała. Chcemy tego uniknąć - mówi Agnieszka Odorowicz. - Wreszcie termin majowy pozwoli na szybszy wybór polskiego kandydata do Oscara i wczesne rozpoczęcie kampanii promocyjnej.

Zmiana terminu to niejedyna nowość. - W zeszłym roku w filmach "Rewers" i "Wojna polsko-ruska" zobaczyliśmy powrót do tego, co było siłą polskiego kina przez lata: reżyser bierze książkę. W związku z tym stworzyliśmy na tę edycję inicjatywę "Literatura dla filmu". Na festiwal została zaproszona szeroka grupa prozaików i dramaturgów, odbędą się prezentacje ich książek, sesja dyskusyjna, chcemy doprowadzić do spotkania ich i reżyserów - zapowiada Bork.

- Nowością jest też możliwość zgłaszania cyfrowych kopii filmów do konkursu głównego - dodaje Odorowicz. - Coraz więcej filmów powstaje w wersji cyfrowej, a wykonanie kopii jest nieporównywalnie tańsze. Z kolei filmy do konkursu kina niezależnego i konkursu młodego kina mogą być zgłaszane także na nośnikach Blu-ray. Od tego roku wszystkie kina festiwalowe organizować będą także pokazy cyfrowe. Ponadto tradycyjne, doroczne forum filmowców polskich odbędzie się w tym roku w międzynarodowym składzie i poświęcone będzie systemom finansowania produkcji na świecie.

W festiwalowym programie znalazła się także impreza szczególna - nagrody Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Uroczysta gala rozdania nagród PISF odbędzie się 26 maja w Sopocie. W zupełnie nowym miejscu odbędzie się też festiwalowa gala.

W połowie kwietnia poznamy listę filmów, które zakwalifikowano do konkursu.

Pokazom filmów towarzyszyć będą seminaria pod hasłem "Literatura dla filmu". Kilkudziesięciu prozaików i dramaturgów zaprezentuje filmowcom oraz widzom swój dorobek.

Pojawi się możliwość zgłaszania cyfrowych kopii filmów do konkursu głównego.

Propozycje do konkursów kina niezależnego oraz młodego kina mogą być zgłaszane także na nośnikach Blu-ray.

Wszystkie kina festiwalowe organizować będą pokazy cyfrowe.

Forum filmowców polskich odbędzie się w międzynarodowym składzie.

Akcja rozgrywa się w czasie wojny. Tytułowa bohaterka (Urszula Grabowska) to młoda pianistka, która przygarnia żydowską dziewczynkę.

Adaptacja Fredrowskiej arcykomedii z Robertem Więckiewiczem, Maciejem Stuhrem, Borysem Szycem, Anną Cieślak, Edytą Olszówką i Martą Żmudą-Trzebiatowską w rolach głównych.

Autobiograficzna opowieść twórcy "Zaklętych rewirów" i "Zazdrości i medycyny".

@RY1@i02/2010/061/i02.2010.061.000.0015.001.jpg@RY2@

Fot. Monolith

Na tegorocznym FPFF zapewne zobaczymy kontrowersyjną "Różyczkę" w reżyserii Jana Kidawy-Błońskiego

Magdalena Michalska

magdalena.michalska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.