Jeśli nie zaczną wygrywać, latem będzie rewolucja
Wierzę, że moi piłkarze mogą walczyć o mistrzostwo Polski i Puchar Francji - przejęzyczył się na konferencji prasowej nowy trener Legii Stefan Białas.
Dziennikarze wybuchnęli śmiechem i od razu zaczęły się spekulacje, czy Białas wprowadzi w Legii francuski styl. Bo hiszpańska szkoła zwolnionego w niedzielę Jana Urbana okazała się niewypałem. - Nie będzie Legii francuskiej. Jestem polskim trenerem i szkoliłem się w Polsce - deklaruje jednak Białas.
Przed Białasem niełatwe zadanie. Ma być ratownikiem, który dostał zespół pogrążony w kryzysie, rozbity po dwóch kolejnych porażkach, ale wciąż walczący o tytuł mistrzowski. W Legii nie ukrywają, że Białasa zatrudniono, bo ciężko jest znaleźć na rynku kogoś, kto zgodziłby się na pracę z marszu. - To, że pan Białas był wolny, było naszym szczęściem. Dziękujemy, że zgodził się na naszą ofertę, bo sytuacja nie jest łatwa - przyznaje prezes Leszek Miklas.
Umowa, którą Białas podpisał z Legią, obowiązuje tylko do 31 maja i nie zawiera klauzuli, dzięki której strony mogłyby ją automatycznie przedłużyć. Białas nie może być pewny swojej przyszłości, nawet jeśli zdobędzie z Legią mistrzostwo. Dlaczego więc podjął rękawicę? - Pytają mnie, po co wchodzę drugi raz do tej samej rzeki. A ja nigdy z niej nie wyszedłem, jestem w niej 40 lat - mówi Białas, który prowadził warszawski zespół 11 lat temu.
Miklas przedstawił piłkarzom nowego trenera w poniedziałek rano. Chwilę później Białas poprowadził pierwszy trening. Nie miał nawet czasu przedstawić swojej koncepcji drużynie. - Porozmawiamy w drodze do Chorzowa. Ale spokojnie, wieczorem będę miał w głowie skład na mecz z Ruchem - stwierdził.
Dziś Legia zmierzy się z chorzowianami w ćwierćfinale Pucharu Polski. Jak zagra?
- Na pewno bardziej ofensywnie niż do tej pory. Popracujemy też nad skutecznością, bo w tej chwili mamy najsłabszy atak z całej czołówki - zdradza Białas.
- Piłkarze dostali u trenera białe karty. Nie nałożyliśmy na nich kar finansowych za porażki. Powiedziałem im jednak, by nie czuli się zbyt komfortowo, bo są współodpowiedzialni za zwolnienie Urbana - mówi Miklas.
Jeśli Legia nie zdobędzie tytułu, czeka ją rewolucja. Kontrakty kończą się aż dziewięciu zawodnikom. Z zespołem mogą się pożegnać: Kiełbowicz, Szala, Jarzębowski, Smoliński, Szałachowski, Gostomski, Grzelak, Dong i Mięciel.
mch
Ruch Chorzów - Legia Warszawa (godz. 18, TVP Sport), Zagłębie S. - Pogoń Szczecin (18.45, Orange Sport)
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu