Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Z problemem bezrobocia powalczymy dziesiątki lat

27 czerwca 2018

Powiat szydłowiecki - ponad 35 proc. bezrobotnych, bartoszycki - ponad 34 proc., braniewski - ponad 31 proc. Skąd się biorą takie czarne dziury bezrobocia?

Można dalej wymieniać... Ale miejmy nadzieję, że to jednak nie są czarne dziury. Bo jak coś wpadnie w czarną dziurę, to już z niej się nie wydostanie. A tu jednak istnieje pewna szansa na poprawę sytuacji. Historia bezrobocia w przypadku każdego z tych miejsc jest trochę inna, a zarazem ich schemat jest podobny. Albo był tam PGR albo duże przedsiębiorstwo czy państwowa fabryka. Przyszła transformacja, zakłady upadły, zmniejszyły produkcję i co najważniejsze zaczęły zwalniać.

Złudne jest przekonanie, że na tym kryzysie najbardziej ucierpiała klasa średnia, bo uderzył on w system bankowy czy rynek nieruchomości. Niestety bardzo silnie odbił się on na terenach ubogich. Dodatkowo dwadzieścia lat temu, gdy bezrobocie się tam pojawiło, popełniono spory błąd. Zamiast stymulować ludzi, uczyć ich szukania nowej pracy, skupiono się tylko na doraźnej pomocy finansowej. Jest ona oczywiście bardzo potrzebna, ale nie jest wystarczająca. Wtedy nie mieliśmy doświadczenia w walce z bezrobociem i wydawało się, że najważniejsze jest niedopuszczenie do skrajnej biedy. I tak ludzie nauczeni, że nie muszą pracować, bo i tak coś tam z pomocy społecznej dostaną, zapomnieli, jak się pracuje. Bezrobocie w tych okolicach bardzo silnie się spetryfikowało. Tak silnie, że dziś jesteśmy świadkami jego dziedziczenia - nowe pokolenie nauczyło się już od swoich rodziców, jak nie pracując, przeżyć.

Oczywiście. Ale jak ktoś nie pracuje od kilkunastu lat, to często się po prostu wstydzi szukać tej pracy. To, co dostaje z pomocy społecznej, jest na tyle małe, że może mu nie wystarczyć na bilet, benzynę, ubrania, żeby się pracodawcy pokazać. Łatwiej jest siedzieć tam, gdzie się mieszka, nic nie robić.

Trzeba pomagać każdemu indywidualnie. Umalować, ubrać, wykształcić. Nie wystarczy duży inwestor. Opieranie się na jednym dużym pracodawcy może skończyć się jak w powiecie grodziskim w Wielkopolsce, gdzie po przeniesieniu na Ukrainę fabryki Inter Groclin bez pracy zostało kolejnych kilkaset osób. A zresztą czym taki powiat ma inwestorów przyciągnąć? Hasłem: mamy najwięcej bezrobotnych w kraju, zainwestuj u nas? Trzeba coś zaoferować, a to coś to siła robocza wykształcona i pewna siebie.

Zresztą to nie jest tak, że tylko Polska ma problem z takimi wyspami bezrobocia. Bardzo podobne zjawiska występują też w krajach znacznie bardziej rozwiniętych, gdzie latami walczy się z tym problemem. Nie zawsze zresztą skutecznie. Wystarczy spojrzeć na Wyspy Kanaryjskie, które mają 30-procentowe bezrobocie, mimo że są przecież turystyczną mekką, a reszta Hiszpanii ma bezrobocie o połowę mniejsze. Podobnie jest też w Niemczech, wystarczy wyjechać za granicę Berlina, by trafić na miejscowości z 25-procentowym bezrobociem. I już wiadomo, że potrzeba być może nawet dziesiątek lat, by ten problem rozwiązać.

profesor ekonomii z Uniwersytetu Łódzkiego

@RY1@i02/2010/042/i02.2010.042.000.006a.001.jpg@RY2@

Fot. Marek Matusiak

Elżbieta Kryńska, profesor ekonomii z Uniwersytetu Łódzkiego

W Polsce w 90 na 379 powiatów stopa bezrobocia przekroczyła 20 proc. Bieda jest tam dziedziczona z pokolenia na pokolenie.

Dlaczego tak się dzieje? Według ekspertów bezrobotnym pomaga się doraźnie, nie stymulując ich do szukania nowej pracy. Do tego kryzys bardzo silnie uderzył nie tylko w klasę średnią, ale też w tereny ubogie. - Każdemu bezrobotnemu trzeba pomóc indywidualnie - twierdzi profesor ekonomii Uniwersytetu Łódzkiego Barbara Kryńska.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.