W stolicy Niemiec sztuka jest katalizatorem zmian
Poprzednie Berlin Biennale za sprawą polskiego kuratora Adama Szymczyka oraz reprezentatywnej selekcji polskich artystów było widocznym symptomem rosnącej pozycji rodzimej sztuki na międzynarodowej scenie. Powołane zaledwie cztery lata temu do życia muzeum, które powstało niejako w odpowiedzi na ten fenomen, było naturalnym miejscem do debaty o kształcie berlińskiego wydarzenia. Myślę, że w tych naszych fascynacjach Berlinem kierujemy się nie tylko jego geograficzną bliskością i pewnymi paralelami historycznymi, ale też tym, w jaki sposób sztuka towarzyszy miejskim przemianom - czy to urbanistycznym, czy społecznym - nie tylko ilustrując te metamorfozy, ale też pełniąc istotną rolę katalizatora zmian. Niejednokrotnie dyskutując na temat architektury i planowania miejskiego w stolicy, np. podczas jesiennego programu "Warszawa w budowie", powoływaliśmy się na ten przykład berliński, porównując chociażby plany zagospodarowania placu Defilad i dylematy związane z nowym obliczem Potsdamer Platz. Berlin jest dla nas miejscem szczególnym jako żywy, inspirujący ośrodek sztuki - nie tylko z całą panoramą interesujących instytucji, ale także jako miasto, gdzie mieszka wielu artystów, z którymi dotąd pracowaliśmy. Interesuje nas bardzo charakterystyczne dla tego miasta przenikanie się dyscyplin - to, jak artyści angażują się w debaty na temat miasta razem z architektami i urbanistami, w jakiej symbiozie funkcjonuje design, sztuka i muzyka eksperymentalna.
Model wystawy, który opiera się na pomyśle prezentacji sztuki pewnego kraju czy regionu, jest dla nas dość kłopotliwy. Szybko doszliśmy do wniosku, że powinna to być wystawa o "nowym początku", a precyzyjnie rzecz ujmując, o powoływaniu do życia muzeum oraz o wszelkich problemach i napięciach, które mogą temu aktowi towarzyszyć. Mimo że nasza narracja jest zakorzeniona w konkretnych realiach (mamy tu odniesienia do przyszłej lokalizacji muzeum, wątek Pałacu Kultury, historycznych protestów ulicznych, a nawet pracę związaną z działalnością "Solidarności"), wystawa ta nie ogranicza się do warszawskiego kontekstu. Myślę, że można ją bez większego trudu czytać w sposób bardziej uniwersalny.
Projekt został zrealizowany w ramach większego programu, zatytułowanego "The Promised City", który jest inicjatywą Goethe Institut i Instytutu Polskiego w Berlinie. Nasza opowieść wpisuje się w serię projektów artystycznych poświęconych obietnicom i nadziejom, jakie wiążą się z życiem w dużych metropoliach (w tym przypadku są to Berlin, Warszawa i Bombaj). Zaproponowaliśmy Kunstwerke projekt, który jest czymś w rodzaju krytycznego raportu z placu budowy czy też pola bitwy, jakim jest projekt Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Pokazujemy linie napięć i podziałów, ścieranie się różnego rodzaju interesów. Wychodzimy od lokalnych konfliktów i problemów, dochodząc do fundamentalnego dla nas pytania: czy muzeum można wymyślić na nowo?
@RY1@i02/2010/041/i02.2010.041.000.015b.001.jpg@RY2@
Fot. M. Tomalka/Agencja Gazeta
Sebastian Cichocki, kurator Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie
kurator Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu