W zimie góry przyciągają najwięcej turystów
Kto podczas ferii zimowych decyduje się na wyjazd, z reguły kieruje się w góry. Obok Tatr, Beskidów, Bieszczad i Sudetów coraz większą popularnością polskich turystów cieszą się Tatry słowackie i Alpy.
Na początku planowania wyjazdu na ferie zimowe pojawiają się dwie podstawowe kwestie: gdzie się udać i ile możemy wydać na zimowy wypoczynek? W ostatnich latach wyjazd w polskie góry przestał być konkurencyjnie tańszy od propozycji zagranicznych, np. tych, które można znaleźć w słowackich Tatrach, ale też w Alpach. Ponadto ferie w Polsce nie zawsze gwarantują to, co można znaleźć na zagranicznych stokach - śnieg, dobrą infrastrukturę i zaplecze dla przyjezdnych.
Organizatorzy wyjazdów na ferie podkreślają, że gdy zaczyna się zimowa przerwa w szkołach wszyscy ciągną w góry. Zimowiska w dawnym stylu - z sankami, łyżwami i zwykłymi zabawami na śniegu to już przeszłość. Teraz wszyscy chcą, by dzieci uczyły się jeździć na nartach. Biura turystyczne również oferują przede wszystkim obozy narciarskie. Organizatorzy wynajmują instruktorów narciarstwa i z ich pomocą odpowiadają na potrzeby klientów - proponują naukę jazdy na nartach i doskonalenie umiejętności. Na wyjazd można zapisać dzieci w wieku od 8 do 19 lat. Ceny za tydzień obozu młodzieżowego w polskich górach wahają się od 800 do 1300 zł.
Za tygodniowy pobyt w Białce tatrzańskiej dla młodzieży w wieku od 14 do 19 lat trzeba zapłacić ponad 1 tys. zł. Do tego trzeba doliczyć 150 - 350 złotych na karnety umożliwiające korzystanie z wyciągów na Kotelnicy. Ośmiodniowy obóz w Białym Dunajcu dla dzieci do 13 lat kosztuje równo 1 tys. zł. W ofercie jest nie tylko nauka jazdy i sama jazda na nartach, ale także wycieczki, ognisko z pieczeniem kiełbasek, wieczór góralski z opowiadaniem legend i nauką przyśpiewek. 15-dniowe zimowisko dla dzieci w wieku do 14 lat w Małym Cichym w Tatrach w terminie mazowieckich ferii zimowych kosztuje 1,5 tys. zł. W ofercie szkolenie narciarskie i snowboardowe oraz wycieczki piesze i autokarowe po okolicy.
Scenariusz zimowego obozu w górach wszędzie jest podobny - jeden kulig podczas turnusu, ognisko z kiełbaskami, dyskoteka, ewentualnie wyjście na basen i wycieczka. Dominują zajęcia na stoku. Przyjezdni z entuzjazmem przyjmują każde wyjścia na stok - chcą jeździć na nartach przed południem, po południu i jeszcze wieczorem. Odpowiedź na takie potrzeby jest możliwa tylko na stokach oświetlonych. Najłatwiej o nie w znanych miejscowościach - w Zakopanym, w Szczyrku, w Zieleńcu. Z kolei w takich miejscach trzeba się liczyć z największym tłokiem na stoku. Przy dużej frekwencji narciarzy trudno dzieciom zapewnić spokojną naukę i rozwijanie umiejętności narciarskich. Lepiej więc wybrać na zimowisko mniej znane miejscowości. Często można je znaleźć w bliskim sąsiedztwie najbardziej znanych ośrodków. Wtedy narciarstwo można uprawiać do zmroku, a potem pojechać do Zakopanego, czy do Szczyrku na wycieczkę.
Wielu uczniów wyjeżdża na ferie z rodzicami. Tacy klienci mogą znaleźć i skorzystać z rodzinnych promocji oferowanych przez część hoteli i pensjonatów. Z przeglądu tego typu ofert wynika, że rodzina z dwójką dzieci może w trakcie 8-10 dniowego wyjazdu zaoszczędzić na skorzystaniu z promocji nawet kilkaset złotych. Za rodzinnym wyjazdem przemawia też fakt, że rodzina na stoku kupi tańsze karnety narciarskie. Średni koszt wynajmu prywatnego instruktora narciarskiego dla dziecka wynosi ok. 50 zł za godzinę jazdy. Alternatywą jest zapisanie dzieci do większych grup obsługiwanych przez szkółki narciarskie.
Coraz więcej młodzieży wyjeżdża na narty na Słowację, do Czech, Austrii i Włoch. Chopok, Tatranska Lomnica, Besenova - słowackie miejscowości w górach goszczą z roku na rok coraz więcej Polaków. Jest to efekt dobrego położenia i połączenia, zwłaszcza drogowego, z Polską. Nie bez znaczenia są znakomite warunki na stokach i relatywnie niewygórowane ceny wypoczynku. Już za 1 tys. zł za osobę można przez osiem dni cieszyć się feriami na Słowacji. Na Słowacji znajdziemy nie tylko dobre warunki do zjazdów, ale też cenione przez turystów znad Wisły uzdrowiska, baseny z wodami termalnymi i parki wodne. Największy słowacki aquapark - Tatralandia leży zaledwie 4 godziny jazdy samochodem z Krakowa, a cztero osobowy domek można w tej okolicy wynająć już za ok. 1 tys. zł za tydzień.
Kto nie musi liczyć każdej wydanej złotówki, a ceni nowoczesne wyciągi, duży wybór nartostrad, doskonale utrzymane stoki i trasy biegowe wybierze się na ferie w Alpy austriackie lub włoskie. Tyrol, Styria czy Karyntia to nie bez powodu mekka wyjazdów zimowych. Każdy turysta znajdzie tu ofertę odpowiadającą swoim wymaganiom, bazę hotelową o wysokim standardzie, jedyne w swoim rodzaju krajobrazy gór i lasów, przytulną atmosferą w miasteczkach i górskich bacówkach. Jeśli dodamy do tego, że w polskich Tatrach za 6 dni zjazdów trzeba zapłacić ok. 300 zł to okazuje się, że niewiele więcej zapłacimy za nartostrady w austriackich i włoskich Alpach. Nic dziwnego, że z roku na rok coraz więcej Polaków wyjeżdża na zimowisko w Alpy.
Cezary Warda
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu