Dom dziecka zostawia piętno na całe życie
W każdym domu dziecka jest specyficzny zapach. Zapach samotności - opowiada posłanka PO Iwona Guzowska, jedna z autorek raportu o procedurach adopcyjnych w Polsce.
Ona sama, zanim została adoptowana, spędziła w sierocińcu kilka miesięcy. Po latach nadal odwiedza takie placówki, by - jak mówi - pokazać ich wychowankom, że podobnie jak ona mogą w życiu do czegoś dojść. Posłanka opowiada, że spora część polskich sierocińców to molochy zarządzane dokładnie tak jak 40 lat temu. Miejsca, w których dzieci hodowane są jak zwierzątka i często padają ofiarą przemocy. - Najsmutniejszy jest widok najmłodszych dzieci, które jeszcze nie rozumieją, co się z nimi dzieje - mówi.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.