Elektroniczne oddawanie głosu podnosi frekwencję wyborczą
W e-głosowaniu łatwiej mogłyby wziąć udział osoby, które z różnych powodów nie mogą stawić się w punkcie wyborczym - mieszkańcy wsi, Polacy za granicą, niepełnosprawni czy osoby starsze
Krajem przodującym w dziedzinie e-votingu jest Estonia. Możliwość głosowania przez internet wprowadzono tam już w 2005 roku. Pierwsze zdalne głosowanie nie podniosło znacząco frekwencji wyborczej - z pomocy elektronicznej formy głosowania skorzystało wtedy zaledwie 1,85 proc. Estończyków. Jednak w każdych następnych wyborach odsetek głosujących przez internet wzrastał.
W wyborach parlamentarnych w Estonii w roku 2007 z możliwości e-votingu skorzystało 3,4 proc. osób, a w 2009 r. w wyborach do Parlamentu Europejskiego już 6,5 proc. wyborców. W 2010 r., w kolejnych wyborach samorządowych, odsetek głosujących w sieci sięgnął aż 9,5 proc. Przez ostatnie sześć lat wraz ze wzrostem liczby osób głosujących przez internet wzrósł też w Estonii ogólny poziom frekwencji wyborczej.
Estończycy mogą być szczególnie dumni z frekwencji w ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2009 roku. Ogólna frekwencja wyniosła wtedy 43,9 proc., (pięć lat wcześniej do urn poszło tylko 26,8 proc. osób uprawnionych do głosowania, choć w Polsce frekwencja w wyborach europejskich była jeszcze słabsza - w 2005 r. zagłosowało 20,9 proc. uprawnionych, a w 2009 r. jedynie 24,53 proc. wyborców.). Wprawdzie trudno jest udowodnić, że na tak dużą poprawę frekwencji w wyborach europejskich w Estonii istotny wpływ miała możliwość głosowania przez internet, niemniej tendencja wzrostowa frekwencji wyborczej pokrywa się tam z upowszechnianiem korzystania z e-votingu.
W Polsce wprowadzenie głosowania przez internet nie jest zadaniem łatwym. Plany przewidują, że wprowadzanie elektronicznych dowodów osobistych zawierających podpis elektroniczny może potrwać jeszcze z 10 lat. Nabycie kwalifikowanego podpisu elektronicznego, który mógłby zastąpić podpis odręczny widniejący na dowodach osobistych, to wydatek rzędu kilkuset złotych i konieczność okresowego ponawiania tego wydatku. Pomimo braku narzędzi technicznych i klarownych zachęt prawnych, już dziś są prowadzone prace na rzecz upowszechnienia idei głosowania przez internet i zaprojektowania odpowiedniego systemu do głosowania.
Poparcie dla tego sposobu głosowania wyraził prezydent RP Bronisław Komorowski. W ankiecie "Cyfrowy portret kandydata" przygotowanej przez Polską Izbę Informatyki i Teleinformatyki (PIIT) napisał: "Jako prezydent, chciałbym zainicjować dwa działania w zakresie teleinformatyki: (...) Po pierwsze: możliwość głosowania przez internet. Chciałbym, aby następne wybory prezydenckie dawały taką możliwość, oczywiście z gwarancją bezpieczeństwa i tajności aktu wyborczego. Zwiększyłoby to frekwencję wyborczą, pozwoliło na większy udział w wyborach osobom niepełnosprawnym i zniosłoby uciążliwe dla wielu osobiste stawianie się w lokalu wyborczym. Oczywiście, zgodnie z zasadami demokracji, dotychczasowy sposób głosowania powinien pozostać jako opcja".
Jak dotąd liderem środowiska działającego na rzecz wprowadzenia e-votingu w Polsce są osoby prowadzące inicjatywę E-Glosowanie.org. Jak dotychczas udało im się zebrać podpisy poparcia ze strony kilkudziesięciu przedstawicieli organizacji pozarządowych, aktorów, polityków. Ściśle współpracują z kilkunastoma naukowcami, w tym z zespołem prof. Ryszarda Kutyłowskiego z Politechniki Wrocławskiej, który stworzył propozycję mechanizmu głosowania przez internet.
Artur Zabielski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu