Dziennik Gazeta Prawana logo

Związki zawodowe wchodzą w jesień życia

3 lipca 2018

Liczba związkowców spada na całym świecie. Ale nawet małe organizacje mogą być skuteczne, czego przykładem jest Francja

Dane OECD pokazujące kurczenie się związków zawodowych w Polsce potwierdzają niedawne wyniki badań CBOS. Z sondażu wynika, że do członkostwa w nich przyznaje się 6 proc. ankietowanych, co przekłada się na 12 proc. pracowników. Prawie połowa deklarowała przynależność do NSZZ "Solidarność", 3 proc. do OPZZ, a 2 proc. do Forum Związków Zawodowych. W porównaniu z 1991 r. popularność największej polskiej centrali związkowej spadła z 10 proc. do 2 proc. (te konkretne dane dotyczą odsetka członków "S" wśród ogółu ankietowanych, a nie jedynie pracowników).

- W państwach postkomunistycznych zmniejszenie liczby członków związków było urealnieniem ich siły, pierwotny odsetek był spadkiem po poprzedniej epoce, gdy przynależność do tego typu organizacji bywała obowiązkowa - mówi DGP Henryk Domański, socjolog z Polskiej Akademii Nauk.

Polska jest pod względem spadku wskaźnika uzwiązkowienia w niedoczasie na tle Europy Zachodniej. Analogiczne procesy we Francji zaczęły się na przełomie lat 70. i 80. Od początku lat 60., czyli odkąd OECD przedstawia statystyki na ten temat, współczynnik uzwiązkowienia gospodarki francuskiej oscylował wokół 20 proc. Później zaczął spadać, choć w 1981 r. 14-letnie rządy rozpoczął socjalistyczny prezydent Francois Mitterrand. Era Mitterranda była początkowo erą twardogłowych socjalistów, niecofających się przed nacjonalizacją całych branż przemysłu.

Francja jest przypadkiem wyjątkowym. Odsetek związkowców spadł już do 7,6 proc., i tak zawyżony przez nadreprezentację członków syndykatów w sektorze budżetowym. Spośród państw OECD jedynie w Turcji wskaźnik ten jest nieznacznie niższy. Mimo to stanowią one siłę, z którą władze w Paryżu muszą się liczyć jak w mało której zachodniej stolicy. Związkowcy wyprowadzają na ulice setki tysięcy ludzi (czasem miliony), torpedując zwłaszcza zmiany dotyczące prawa pracy. Ubiegłotygodniowe protesty przyciągnęły 200 tys. ludzi. To sile związków Francuzi zawdzięczają 35-godzinny tydzień pracy, jedną z przyczyn zastoju w gospodarce nad Sekwaną. Przykład Francji pokazuje wyraźnie, że nie liczba wypełnionych deklaracji członkowskich, ale umocowanie prawne decyduje o sile struktur związkowych.

- Liczba protestów ulicznych ma niewiele wspólnego z realną siłą związków. Protesty niekoniecznie muszą być przecież wysłuchiwane przez władze - mówi prof. Henryk Domański, socjolog PAN. - We Francji czy w Hiszpanii panuje atmosfera kontestacji polityki władz i skłonność do podejmowania działań kolektywnych. Polacy są większymi indywidualistami, mniej wierzą w sens podejmowania wspólnych akcji tego typu - dodaje w rozmowie z nami.

@RY1@i02/2013/074/i02.2013.074.00000030b.802.jpg@RY2@

Związki coraz mniej popularne

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.