Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Cele szczytne, ale skąd wziąć pieniądze na ich realizację

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Fundacje prowadzone przez biznes są najważniejszym partnerem organizacji pozarządowych

Fundacje spoza korporacji, stowarzyszenia i organizacje reagujące na potrzeby społeczne najlepiej identyfikują te potrzeby, których państwo często nie dostrzega albo z którymi nie umie sobie poradzić. Problem w tym, że zbieranie środków na działalność statutową takich organizacji jest bardzo trudne. Mają one prawo pozyskiwania 1 proc. podatku należnego, ale przy mnogości i bardzo daleko posuniętej specjalizacji (np. leczenie konkretnych chorób) nie jest łatwo przekonać obywateli do wspomożenia właśnie tego, a nie innego celu. Część organizacji pozarządowych (NGO) startuje w konkursach na granty ze środków publicznych organizowane zarówno przez władze lokalne, jak i centralne. Samorządy np. często wyłaniają NGO, które mają rozwiązać jakieś problemy na ich terenie, zamiast się tymi problemami zająć. Dochodzi do cedowania obowiązków.

- Konkursy na granty państwowe stawiają na głowie ideę działania organizacji pozarządowych. NGO zaczynają świadczyć usługi dla państwa, które nie radzi sobie z jakimś zadaniem albo wpada na pomysł, by część swoich obowiązków przekazać organizacjom. Tymczasem inicjatywa powinna dotyczyć obszarów, których państwo nie dostrzega. Pomysły powinny pochodzić od NGO, które powinny działać tam, gdzie widzą problem, a nie robić to, co administracja uzna za stosowne - mówi Maria Mach z Krajowego Funduszu na rzecz Dzieci.

W tej sytuacji rozwiązaniem jest współpraca z fundacjami korporacyjnymi. W zasadzie każda z nich koncentruje się na jakimś środowisku, do którego stara się dotrzeć. Wiedza o problemach i wypracowanych (często innowacyjnych) metodach ich rozwiązywania leży po stronie NGO.

- Fundacja korporacyjna, która chce mieć prawdziwą wieloletnią strategię pracy, nawiązuje kontakt z tymi organizacjami, które już mają doświadczenie w danej dziedzinie - mówi Maria Holzer z Polskiej Fundacji Dzieci i Młodzieży.

Jej fundacja prowadzi m.in. program "Świetlica - moje miejsce", który dzięki stałemu finansowaniu mógł objąć wiele województw i zostać zaplanowany na wiele lat.

- A jest to program bardzo ważny, bo pomaga dzieciom z gorszymi wynikami w szkole rozwijać zainteresowanie nauką. To istotne, bo same zajęcia wyrównawcze, które są prowadzone w szkole, zazwyczaj nie pomagają. Jeśli odbywa się to w świetlicy, to wyjmuje dziecko z kontekstu jego dotychczasowych niepowodzeń, zmienia się otoczenie, nauczyciel - opowiada Maria Holzer.

Stała współpraca z jedną lub kilkoma fundacjami korporacyjnymi daje nie tylko środki na działanie tu i teraz, ale też możliwość rozpisania programu na dłużej.

- Finansowo wspiera nas PZU. Dzięki temu możemy planować projekty na wiele lat, mają one większą skalę i są bardziej innowacyjne. Taka współpraca jest o wiele wygodniejsza niż bezpośrednio z korporacją, która nie ma własnej fundacji. Korporacje w Polsce rzadko mają wieloletnią strategię działań na rzecz społeczeństwa - mówi Maria Holzer.

Maria Mach podkreśla, że posiadanie partnera strategicznego daje przede wszystkim poczucie stabilizacji.

- Ta praca przynosi najlepsze efekty, kiedy się rozsądnie planuje, a nie tylko reaguje na bieżąco. W normalnym trybie trzeba szukać konkursów, które zazwyczaj długo trwają, mieć wkład własny, zazwyczaj z innych grantów. A w długofalowej pracy potrzebna jest pewność. Wcześniej nieraz musieliśmy ryzykować, zdarzało się nam rozpoczynać program i nie mieć pewności, że będzie pokrycie finansowe, a trzeba było go zacząć, bo był rozpisany na rok szkolny. W naszym przypadku Fundacja PZU pokazuje w praktyce, że chce wspierać cudze pomysły. To dla nas szczególnie ważne, bo pracujemy z uczniami wybitnie zdolnymi, którzy są bardzo różni, a to oznacza, że i adresowane do nich projekty muszą być różne, niesztampowe - mówi.

Co ważne, nie ma ryzyka rozleniwienia fundacji.

- PZU jest naszym najpoważniejszym partnerem, ale bierzemy też udział w procedurach grantowych, także na środki publiczne. Mamy status organizacji pożytku publicznego, który pozwala nam otrzymywać środki z 1 proc., jednak to źródło nie jest wielkie w porównaniu z fundacjami zajmującymi się np. chorymi dziećmi. Mamy jednak grupę absolwentów, którzy brali udział w naszych programach, i ich rodziców, którzy przekonali się, że warto, że nasze działania przynoszą dobre efekty. Oni przekazują swój 1 proc. podatku nam.

Współpraca między fundacjami ułatwia więc pracę obu stronom. Co najważniejsze - ku pożytkowi beneficjentów.

- Misję naszej fundacji najlepiej określa hasło "Pomagamy pomagać" - mówi Izabela Rakuć-Kochaniak z Fundacji PZU. Jesteśmy przekonani, że wyspecjalizowane organizacje społeczne lepiej od nas znają konkretne potrzeby w obszarach naszych społecznych zainteresowań. Nasi partnerzy, podkreślam słowo "partnerzy", są tutaj ekspertami, a my udzielamy im wsparcia w realizacji wspólnych ważnych celów. Ponadto taka współpraca przynosi korzyści obu stronom - my uczymy się precyzować cele naszej pomocy i prowadzić dialog z organizacjami pozarządowymi, a nasi partnerzy doskonalą umiejętność wydawania przyznanych im środków zgodnie z przeznaczeniem dotacji.

Dodatek przygotował Maciej Weryński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.