Nie jestem piratem, ewangelizuję
Mija rok od protestów przeciwko ACTA, lecz konflikt między właścicielami praw autorskich a internautami nie wygasł. Zaostrzyć go jeszcze mogą badania na temat piractwa, które współfinansowało Ministerstwo Kultury
Organizacja Centrum Cyfrowe Projekt: Polska (za pieniądze resortu kultury i dziedzictwa narodowego) opracowała raport pt. "Tajni Kulturalni", w którym opisuje problem internetowego piractwa. Antropolodzy i socjologowie przepytali trzy grupy internautów: autorów napisów do filmów i seriali, administratorów nieoficjalnych serwisów z grami oraz osoby, które tworzą ogromne bazy plików na portalach YouTube i Chomikuj. - Badani de facto łamią prawa autorskie, ale nie można oceniać ich wprost jako przestępców - zastrzegają autorzy raportu. Dlaczego? - Bo przyczyniają się do upubliczniania kultury. Należałoby ich porównać do instytucji, które działają nie dla zysku, lecz w ramach misji publicznej - uważa socjolog z Centrum Cyfrowego Alek Tarkowski. Z tego powodu autorzy raportu unikali określenia "piraci". Ukuli za to nowy termin: "tajni kulturalni". Oburza on wydawców i właścicieli praw autorskich. - Nieważne, w jakim celu internauci upowszechniają kopie filmów, książek czy płyt. To kradzież i nie można tego usprawiedliwiać - mówią zgodnie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.