Dziennik Gazeta Prawana logo

Firmy nie muszą zarabiać na dobroczynności

26 czerwca 2018

Koszty akcji charytatywnych można zredukować dzięki pomocy sponsorów i wolontariuszy. Towarzystwo Nasz Dom, które zbiera pieniądze w szkołach, tego nie umie

Kosztowna akcja Góra grosza, gdzie prawie połowa zebranych pieniędzy pokryła koszty całego przedsięwzięcia, nie jest jedyną przeprowadzaną w szkołach i przedszkolach. W szczytnych celach zbierane są też zakrętki od butelek czy baterie. Inne fundacje starają się jednak pozyskiwać sponsorów, którzy np. za umieszczenie logo na plakatach rezygnują z opłat za transport lub inne usługi związane z organizacją zbiórki.

- Akcja zbierania nakrętek jest bezkosztowa, a zarząd i wszyscy pracownicy naszej fundacji nie pobierają opłat. Firmy recyklingowe na własny koszt przyjeżdżają do 60 koordynatorów w całej Polsce i zabierają zakrętki. A zebrane pieniądze w 100 procentach trafiają na sprzęt rehabilitacyjny dla dzieci - zapewnia Michał Żukrowski, koordynator programu z Fundacji bez Tajemnic.

Dodaje, że ta organizacja na swoje funkcjonowanie wydała w 2013 r. zaledwie 7 tys. zł. Tymczasem same koszty administracyjne w fundacji Towarzystwo Nasz Dom przy prowadzeniu akcji Góra grosza pochłonęły ponad 215 tys. zł z zebranych pieniędzy.

- Jest to związane z wizytacją w domach dziecka, które otrzymały od nas środki - wyjaśnia Elżbieta Prządka, koordynator akcji Góra grosza.

Z reguły fundacje minimalizują koszty, by móc jak największą część zebranych pieniędzy przekazać potrzebującym.

- Staramy się, by na naszej akcji nie zarabiali pośrednicy, np. firmy kurierskie czy banki. W zamian pozwalamy im umieszczać logotyp np. na plakatach, pokazujemy je w czasie transmisji w TV itd. Nie płacimy też bankowi, który pomaga policzyć zebrane pieniądze, a jest głównym sponsorem WOŚP - wylicza Krzysztof Dobies, rzecznik prasowy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Dodaje, że z ponad 52 mln zł, które zebrano w ramach 22. finału, zaledwie 2 mln zł za zgodą Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej wydano na cele związane z przeprowadzeniem akcji. Podkreśla też, że z regulaminu działania sztabów wynika wprost zakaz pokrywania kosztu lokalnych akcji z zebranych środków oraz generowania niepotrzebnych wydatków.

Usługi bankowe

Towarzystwo Nasz Dom ma problemy ze znalezieniem sponsorów. Elżbieta Prządka tłumaczy się, że co roku rozsyłane są oferty do różnych banków i firm kurierskich. Wskazuje, że o pomoc prosiła w ubiegłym roku m.in. w BPH. Ten, zapytany przez DGP o przyczyny odmowy, zasłonił się tajemnicą bankową.

- Organizatorzy akcji Góra groszy nie zwracali się do nas o pomoc - mówi z kolei Katarzyna Karpiuk, rzecznik prasowy Grupy Bank Pekao. Podkreśla przy tym, że jej placówka chętnie wspiera długoletnie i cykliczne akcje.

Z kolei Narodowy Bank Polski przyznaje, że był pytany o współpracę dwa lata temu. - Byliśmy wówczas zajęci przygotowaniami logistycznymi do wprowadzenia banknotów ze zmodernizowanymi zabezpieczeniami, co było czaso- i pracochłonne. Szukaliśmy też sposobów obniżenia kosztów emisji monet 1, 2, 5 groszy m.in. przez zmianę stopu - wyjaśnia Przemysław Kuk, rzecznik prasowy NBP.

Zaznacza, że w tym roku fundacja nie zwracała się do NBP z taką prośbą. - Mamy tylko 16 oddziałów okręgowych i możemy przeanalizować, w jakim stopniu i na jakich zasadach moglibyśmy się do tej szczytnej akcji przyłączyć. Zależy nam na tym, aby monety także o tych najniższych nominałach były w obrocie, a nie wypadały z niego, trafiając do szuflad, słoików czy skarbonek - dodaje Przemysław Kuk.

W akcji Góra grosza zebrane monety przyjmuje bank City Handlowy, który nie finansuje jednak zbiórki. - Nie pobieramy opłat za prowadzenie konta - zapewnia Dorota Szostek-Rustecka, rzecznik prasowy banku City Handlowy, podkreślając, że jej firma zgodnie z polityką działającej przy niej fundacji wspiera wiele akcji charytatywnych. - Pieniądze liczą natomiast dla nas podwykonawcy, którzy pobierają za to opłaty - przyznaje.

- W akcji Góra grosza spółka Impel Cash Solutions Sp. z o.o. uczestniczy od dwóch lat - potwierdza Katarzyna Marszałek, dyrektor biura komunikacji Grupy Impel. - Jednak robimy to nie na rzecz Towarzystwa Nasz Dom, tylko jako firma wykonująca usługę dla naszego klienta. Do współpracy zostaliśmy zaangażowani przez bank City Handlowy w Warszawie, z którym mamy podpisaną umowę na usługę przeliczenia, sortowania i pakowania zebranych pieniędzy. Zgodnie z zapisem w kontrakcie wykonujemy ją komercyjnie na rzecz banku - wyjaśnia.

Jak naprawić system

Obecnie przepisy nie ograniczają w żaden sposób kosztów prowadzenia akcji charytatywnych. Fundacje czy stowarzyszenia mogą jedynie wprowadzić takie limity w swoich statutach.

- Żeby wykluczyć nierzetelne fundacje, dobrze byłoby wprowadzić w przepisach powszechnie obowiązujących wymóg, aby koszt organizacji akcji nie przekraczał np. 20 proc. Przy braku takich regulacji bardzo ważne jest dokładne informowanie darczyńców o tym, w jaki sposób i w jakim zakresie efekty zbiórki będą wykorzystywane do pokrycia kosztów - uważa Krzysztof Dobies.

- Fundacja powinna się skupić bardziej na szukaniu sponsorów i wolontariuszy. Przecież w szkole czy przedszkolu z pewnością znajdzie się rodzic, który mógłby na własny koszt dostarczyć do oddziału NBP groszówki - podpowiada Michał Żukrowski.

@RY1@i02/2014/237/i02.2014.237.18300070b.802.jpg@RY2@

Koszty szkolnej akcji Góra grosza

Artur Radwan

 artur.radwan@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.