Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Patrzymy władzy na ręce

Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Gdy państwo rady nie daje, wkraczają strażnicy demokracji. SprawdzSamorzad.pl, Obywatele Decydują, Trzymaj Wybory! - coraz więcej organizacji pozarządowych kontroluje polityków

Tydzień przed wyborami samorządowymi w internecie zaczęła zdobywać popularność akcja Trzymaj Wybory! Organizatorzy przekonywali, że obywatele powinni wziąć odpowiedzialność za przebieg procesu wyborczego i zapobiegać fałszerstwom. Namawiali do fotografowania własnych kart wyborczych i protokołów wywieszanych później przez komisje. Początkowo opis brzmiał jak paranoja. Dziś - po katastrofie związanej ze zliczaniem głosów przez PKW - nie ma osoby, która odmówiłaby akcji sensu. W ramach niej sfotografowano kilkaset kart i protokołów.

Jeszcze przed wyborami ponad 650 tys. razy obejrzano na YouTube spot "Dosyć tego olewania" przygotowany przez Instytut Spraw Obywatelskich w ramach akcji Obywatele Decydują. Opublikowania spotu odmówiły zarówno TVP, jak i Polskie Radio, ale i tak pod jego wpływem wnioski o rozliczenie się z obietnic politycznych do ponad 1,5 tys. samorządowych polityków wysłało 15 160 osób.

Z kolei przed wyborami do Parlamentu Europejskiego Stowarzyszenie 61 prowadziło kampanię na rzecz świadomych wyborów. W serwisie MamPrawoWiedziec.pl udostępniło dane o poglądach kandydatów, a w mediach zachęcało do odwiedzania strony. Lejtmotywem kampanii była fraza, że "to my jesteśmy pracodawcami, a kandydaci do PE są kandydatami do naszej firmy". Okazał się na tyle skuteczny, że później znalazł się w jednym z wystąpień Ewy Kopacz.

To tylko kilka ze społecznych inicjatyw, które w ostatnich miesiącach nakłaniały Polaków do bezpośredniego wzięcia udziału w życiu publicznym. Podobnych pomysłów przybywa. Stają się też coraz skuteczniejsze.

- Skoro tzw. politycy sami nie mają poczucia obowiązku, by przed obywatelami rozliczyć się ze swoich obietnic, to trzeba ich do tego nakłonić - wyjaśnia Rafał Górski, szef Instytutu Spraw Obywatelskich, i dodaje, że mówi per tzw. politycy, bo niestety wielu z rządzących nie spełnia swoich obowiązków, a więc trudno traktować ich poważnie. Widać to choćby po reakcji na listy, jakie dostali od obywateli. Z 1501 osób tylko jedna - Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi - odpowiedziała na apel o rozliczenie się z obietnic. - Dlatego teraz zaczynamy już personalnie o te rozliczenia apelować do prezydentów największych miast, którzy albo wybory wygrali, albo przeszli do drugiej tury - dodaje Górski.

Efekty działań strażniczych nie zawsze są rewolucyjne, ale jak przekonują zaangażowani w nie ludzie: kropla drąży skałę. Dowodem jest choćby proces wytoczony przez Fundację Panoptykon, specjalizującą się w kontroli dbałości o prywatność obywateli, przeciwko kancelarii premiera. Najpierw Panoptykon miesiącami bombardował organy państwowe pytaniami o udział Polski w inwigilacji amerykańskich służb i programie PRISM. Kiedy nie doczekał się odzewu, sprawa trafiła do sądu administracyjnego, do którego organizacja poskarżyła się na bezczynność KPRM. A sąd przed kilkoma dniami potwierdził jej opinie i nakazał kancelarii, by na pytania zaczęła odpowiadać. - To dowód na to, że nawet mały może wygrać z dużym - tłumaczy Katarzyna Szymielewicz z Panoptykonu i dodaje, że teraz razem z kilkoma innymi europejskimi organizacjami mają plan, by o podobne informacje wystąpić do innych rządów, by poznać skalę inwigilacji w całej Unii.

Informacja publiczna, jaką Forum Obywatelskiego Rozwoju uzyskało z Ministerstwa Finansów, pomogła stworzyć narzędzie do porównywania wydatków samorządów w całej Polsce - stronę SprawdzSamorzad.pl. Kilka kliknięć wystarczy, by dowiedzieć się, że np. miejsko-wiejska gmina Szczebrzeszyn na oświatę i wychowanie wydaje 42 proc. budżetu, czyli 979 zł na mieszkańca. Blisko 150 zł mniej, niż wynosi średnia krajowa.

- Przez tydzień, od premiery 10 listopada do wyborów 16 listopada, mieliśmy 300 tys. odsłon - mówi Hubert Guzera, ekspert FOR. - Celem było dotrzeć przede wszystkim do małym miasteczek, wsi i drobnych gmin, gdzie jest niska świadomość obywatelska. Notowaliśmy, jakie gminy były wyszukiwane na naszej stronie, i okazało się, że wyszukano 96 proc. samorządów w Polsce. Z tej statystyki jesteśmy bardzo dumni - przekonuje.

Narzędzie, które stworzył FOR, kosztowało zaledwie kilkaset złotych, a jego programowanie zajęło kilkadziesiąt godzin. Dlaczego podobnej porównywarki nie może zrobić Ministerstwo Finansów? Pytanie pozostaje otwarte.

ROZMOWA

W naszym kraju panuje kultura tajemnicy

Organizacji strażniczych, które zajmują się jakością życia publicznego, przybywa z roku na rok. Dlaczego? To kwestia braku zaufania do polityków, mediów i urzędników?

Myślę, że takie organizacje będą odgrywać coraz większą rolę, powinniśmy się już do nich przyzwyczaić. Nie utożsamiałabym tego z brakiem zaufania, po prostu okrzepliśmy w demokracji. Nauczyliśmy się korzystać z narzędzi, jakie mamy, by kontrolować zachodzące w niej procesy.

Rozwój organizacji strażniczych to dla mnie też dowód na rosnącą klasę średnią - Polacy są coraz lepiej wykształceni i coraz lepiej rozumieją to, co dzieje się w ich otoczeniu. Na to wszystko nakłada się też kwestia urbanizacji.

Nowi mieszczanie są bardziej zainteresowani?

To moja teoria, ale myślę, że się sprawdzi. Życie obywatelskie jeszcze nie jest u nas tak rozwinięte, jak byśmy chcieli, ale pojawia się wiele form działalności społecznej. Organizacje strażnicze są jedną z nich. Na ich rozwój pozytywnie wpłynęły nasza przynależność do Unii Europejskiej i zmiany rozwojowe, które za tym poszły. Można powiedzieć, że obywatele się wyrobili, nauczyli korzystać z instrumentów politycznych. Poza tym organizacje strażnicze są swego rodzaju modą w krajach Wspólnoty, która z czasem dotarła i do nas. Proszę zwrócić uwagę, że watchdogi nie zajmują się tylko polityką. Przybywa takich, które kontrolują działania administracji, walczą o dostęp do informacji publicznej.

W Unii takie organizacje odnoszą sukcesy?

Bardzo wiele zależy od kultury politycznej w kraju i tradycji. W USA to działa świetnie, w Europie dobrze w krajach skandynawskich. Za to we Włoszech - fatalnie, bo Włosi mają inne sposoby działania. Im większy kapitał społeczny, tym lepiej. Im bardziej klientelistyczna jest kultura, im bardziej zamknięta, tym gorzej.

Jak Polska wypada na tym tle?

U nas panuje kultura tajemnicy. Dominujące w organach państwowych jest wrażenie, że jeśli coś jest niejawne, to lepiej działa. Dlatego administracja i politycy chowają nawet te informacje, które powinny być ogólnodostępne - nie powieszą czegoś na stronie BIP "na wszelki wypadek". W ten sposób instytucje chowają mnóstwo dokumentów.

Gdyby była większa transparentność, to część tak zwanych afer wychodziłaby szybciej i miałaby mniejszą siłę rażenia. Z ostatnich wydarzeń: choćby zagraniczne wycieczki posłów. Myślę, że to działałoby też prewencyjnie - jeśli wykaz wyjazdów byłby od razu ogólnodostępny, oni sami by się kontrolowali. Rozmawiała Anna Wittenberg

@RY1@i02/2014/225/i02.2014.225.000001500.803.jpg@RY2@

Prof. Agnieszka Rothert politolog z Uniwersytetu Warszawskiego

@RY1@i02/2014/225/i02.2014.225.000001500.804.jpg@RY2@

OBYWATELEDECYDUJA/PL

Spot "Dość tego olewania" obejrzało przed wyborami ponad 650 tys. Osób

Sylwia Czubkowska

Anna Wittenberg

 dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.