Dziennik Gazeta Prawana logo

egzaltowani.pl

1 lipca 2018

Aby się zapalić, potrzebujemy jedynie impulsu, małej iskry. Aby nas zgasić, wystarczy minimalny podmuch powietrza. Rządzą nami emocje, a nie rozum. Jesteśmy w gorącej wodzie kąpani. Tak zawsze było i tak już będzie

Polska jest mistrzem świata, bo mistrzów pokonaliśmy", "Eliminacje do Euro 2016 mamy już właściwie wygrane", "Po latach klęsk pokazaliśmy, że mamy wielkich piłkarzy", "Nareszcie odbudowaliśmy potęgę z lat 70., kiedy rozdawaliśmy karty w światowej piłce", "Spełnił się nasz największy sen", "Jesteśmy potężni" - to nie treść sarkastycznych internetowych memów, którymi odreagowujemy chwilami surrealistyczną polską rzeczywistość. To cytaty padające w mediach z ust kibiców, ekspertów i komentatorów sportowych po wygranej piłkarzy z Niemcami 2:0 w eliminacjach mistrzostw Europy 2016. Fakt, że mało kto oczekiwał od polskich zawodników, że jak równy z równym zagrają z mistrzami świata, niedawno ośmieszającymi Brazylię 7:1 (na brazylijskim mundialu). Tym bardziej pierwsze zwycięstwo nad rywalem, który dotąd nad nami górował, rozgrzało nas do granic wytrzymałości. Nie kwestionując zasadności impulsu, który tym razem spowodował, że masowo eksplodowaliśmy słomianym ogniem wymykającej się zdrowemu rozsądkowi narodowej emocji, warto bliżej przyjrzeć się mechanizmowi odpowiedzialnemu za tę powtarzająca się - głównie w wyniku sportowych zwycięstw - ogólnospołeczną egzaltację.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.