Demokracja nie zadziała bez aktywnych obywateli
Od 25 lat żyjemy w demokratycznym państwie prawnym urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej - tak wynika z czysto formalnego zapisu konstytucji. Używam w tym określeniu trybu warunkowego przez sformułowanie - formalnonormatywny przepis konstytucji. Na pewno jednak normatywne zadekretowanie pewnego systemu prawnego, pewnego stanu rzeczy, określenie zasad i wartości - nie wystarczy. Trzeba się zgodzić z tym, że dopiero urzeczywistnienie i przełożenie tych zasad na realne działanie państwa może prowadzić do przekształcenia tych wartości w rzeczywistość nas otaczającą.
Jest rzeczą bardzo niepokojącą, że duża część naszego społeczeństwa nie ocenia entuzjastycznie rzeczywistych mechanizmów demokracji. System demokratyczny nie jawi się nam ani jako oczywisty, ani jako przyjazny dla jednostki czy całych, znacznych grup społecznych. Mimo wielu gwarancji prawnych określających sferę wolności i praw obywatelskich i mimo rozbudowanej infrastruktury prawnej rozziew między oczekiwaniami społecznymi a normalnym kształtem państwa prawa jest duży i zdaje się ulegać zwiększeniu.
Świadomość posiadania praw i wolności oraz ich znaczenia dla rozwoju naszej demokracji jest niewielka. Nie można oczywiście mówić o kryzysie demokracji, ale niewątpliwie istnieją zagrożenia. Nie są one jednak związane z kryzysem samych zasad i wartości, lecz ze sposobem ich wdrażania i etyką życia publicznego. Państwo przyzwoite to państwo, w którym jednostka - obywatel - czuje się dobrze. To państwo, gdzie obywatel zna swoje prawa i potrafi z nich właściwie korzystać, ale także - co najważniejsze - czuje się odpowiedziany za to państwo i uznaje siebie za sprawcę rzeczywistości, która go otacza.
Niestety, ani jedna, ani druga przesłanka nie zostały spełnione. Przyczyna słabości polskiej demokracji leży w niej, a nie poza nią. Prawo nie jest oczywiście doskonałe i nigdy takim nie było, a więc to nie niedoskonałość prawa jest przyczyną naszych problemów. Podstawową bolączką polskiej demokracji jest bierność społeczeństwa. Przykłady można mnożyć, ale pierwszym z brzegu są ostatnio przeprowadzone wybory do Parlamentu Europejskiego. Państwo demokratyczne to jest państwo, które stoi siłą swoich obywateli, chcących ponosić za nie odpowiedzialność. Państwo demokratyczne - a tym samym "przyzwoite" - nie jest żadnym darem tej czy innej partii politycznej, czy aktem dobrodziejstwa ze strony rządzących. Społeczeństwo albo chce realnie korzystać z wolności, jaką daje mu demokracja, albo będzie się wobec państwa dystansować i zachowywać pasywnie. Demokracja i związane z nią poczucie wolności, nierozerwalnie związane z odpowiedzialnością, albo jest w głowach i świadomości obywateli, albo nie ma jej w ogóle.
Demokracja wymyślona przez innych nigdy nie stanie się systemem praktykowanym w rzeczywistości przez obywateli. Tak więc najważniejszą przyczyną naszych kłopotów z realną demokracją i mądrym korzystaniem z wolności jest nasza obywatelska bierność. Społeczeństwo polskie jest od państwa odwrócone, nie utożsamia się ze swoim państwem, duża jego część nie rozumie - a co gorsza, nie chce zrozumieć - mechanizmów demokracji, wolności i dobrodziejstw płynących z ich funkcjonowania.
Dopóki nie upowszechni się w świadomości zależności pomiędzy demokracją zapewniającą wolność jednostce a nakazem aktywności społecznej i obywatelskiej, dopóty nie zmienimy rzeczywistości, jaka nas otacza. Nikt i nic - ani władza, ani partie polityczne lub organizacje międzynarodowe (w tym Unia Europejska) - nie mają mocy sprawczej, aby zastąpić nas w aktywności obywatelskiej.
Walka z wszelkimi patologiami, które ciągle nas otaczają, związana jest z nawykami i postawami społecznymi, z myśleniem o państwie jako o moim państwie. Może ona przynieść efekty, gdy przełamiemy bierność społeczeństwa, gdy obywatel będzie miał tę świadomość: to jest moje państwo, mój dom, moja ojczyzna, na której jakość funkcjonowania mam wpływ.
To jest zadanie dla naszych elit intelektualnych, które lepiej niż inni rozumieją rzeczywistość i są lepiej przygotowane do określenia celów i strategii państwa. Niestety, również i te elity w naszym kraju są bierne, same spychają się na margines i nie skłaniają społeczeństwa do brania spraw w swoje ręce, co przecież było jednym z głównych haseł związku zawodowego Solidarność.
@RY1@i02/2014/121/i02.2014.121.183001300.802.jpg@RY2@
Andrzej Kalwas radca prawny, b. minister sprawiedliwości, b. prezes Krajowej Rady Radców Prawnych
Andrzej Kalwas
radca prawny, b. minister sprawiedliwości, b. prezes Krajowej Rady Radców Prawnych
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu