Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

NIK o pracy biur pracy

29 czerwca 2018

Zasiłki dostają również ci, którzy tylko w teorii są bezrobotni. Kredyty z Funduszu Pracy na rozkręcenie własnej firmy nie zawsze trafiają do najbardziej potrzebujących. Ukończenie przez bezrobotnego kursu przekwalifikowującego często nie pomaga mu w zdobyciu nowej pracy - twierdzi NIK, który przyjrzał się działalności rejonowych biur pracy w II połowie 1990 r. Mimo tych mankamentów biura pracy działają dziś dużo lepiej niż przed rokiem.

Zdaniem NIK pracownicy biur niezbyt aktywnie próbowali łagodzić skutki bezrobocia. Świadczy o tym struktura wydatków z Funduszu Pracy. Z ponad 3,7 bln zł, które w 1990 r. przeznaczono na ten cel, ponad połowę pochłonęły zasiłki.

Kredyty preferencyjne na tworzenie nowych miejsc pracy stanowiły 26 proc. wydatków Funduszu. Na przygotowanie zawodowe młodzieży wydano ponad 13 proc, a 5,6 proc. całej kwoty przeznaczono na zorganizowanie i opłacenie prac interwencyjnych.

Zasiłki

Zaledwie 40 proc. zarejestrowanych bezrobotnych, którzy pobierali zasiłki, pracowało przez pół roku podczas 12 miesięcy poprzedzających zarejestrowanie w biurze pracy. Tylko oni spełnili warunki ustawy o zatrudnieniu, od których zależy przyznanie zasiłku. Pozostali - poza grupą absolwentów szukających pierwszej pracy - otrzymywali zasiłki wyłącznie "dzięki nadmiernej pobłażliwości urzędników i niejednoznaczności niektórych przepisów ustawy o zatrudnieniu".

Pożyczki

Praktycznie dopiero od połowy ubiegłego roku biura pracy zaczęły dawać kredyty preferencyjne na tworzenie nowych miejsc pracy i zakładanie przez bezrobotnych własnych firm. NIK uważa, że pracownicy biur nagminnie dawali te kredyty bez analizy ich celowości. Zbyt często pożyczki przyznawano osobom mającym już własne firmy. Brakowało ich dla prawdziwych bezrobotnych.

Rejonowe biura pracy mają prawo dawać kredyty na dosyć atrakcyjnych warunkach - mogą być 20 razy większe od przeciętnej pensji i podlegają w połowie umorzeniu pod warunkiem zatrudniania bezrobotnego (przez 2 lata) lub prowadzenia własnej firmy (także przez co najmniej 24 miesiące).

Sytuacja poprawiła się na przełomie roku 1990 i 1991, od kiedy biura pracy tylko negocjują umowy, natomiast obsługą pożyczek zajęły się banki.

Prace interwencyjne

Wszystkie zbadane przez NIK biura brały udział w organizowaniu prac interwencyjnych. W większości jednak rola biur sprowadzała się do finansowania tych robót - zakładom organizującym takie prace biura automatycznie refundowały całość wypłacanych bezrobotnym wynagrodzeń, a urzędnicy nie przejmowali się, że nakłady często przewyższały efekty tych robót.

Kursy przekwalifikowujące

Na szkolenie bądź przekwalifikowanie bezrobotnych skontrolowane biura pracy przeznaczyły od 0,2 do 1,9 proc. pieniędzy. NIK uważa, że główną przeszkodą w organizowaniu różnych form szkolenia była (i jest nadal) słaba znajomość potrzeb miejscowych rynków pracy. Dlatego zdarzało się, że ukończenie kursu nie zawsze gwarantowało zdobycie nowej pracy.

Zdaniem NIK biura pracy powinny poświęcać więcej uwagi analizie sytuacji na rynku pracy, lepiej współpracować z przedsiębiorstwami i samorządami oraz starać się samodzielnie organizować roboty publiczne.

Ustawa o zatrudnieniu musi być znowelizowana, a najważniejszą zmianą - zdaniem NIK - powinno być uściślenie pojęcia "bezrobotny".

Opr. (pn)

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.