U nas taborów już nie ma, ale odrębności trudno zrozumieć
Zamiast wozów są byle jakie budy stawiane bez pozwolenia. Do Polski zaczęły przyjeżdżać grupy romskie z innych krajów, niewpisujące się w tradycje naszych Romów. Samorządy mają nowy problem
Największe kłopoty ma wrocławski samorząd. - Od kilku lat mamy u siebie nielegalne koczowisko Romów - mówi Anna Bytońska z urzędu miasta zajmująca się sprawami tej mniejszości. - Oczywiście to już nie dawny tabor, a pomieszczenia, jednak bardzo prymitywne, bez klasycznych wygód, zagrażające życiu i zdrowiu.
Nie chcą pomocy
Romowie przybyli z Rumunii. Mieli takie prawo, bo jest swoboda przekraczania granic. Jednak nie zarejestrowali swojego pobytu, w związku z czym nie przysługują im żadne prawa poza pomocą humanitarną. - Ale korzystają z niej niechętnie, mimo że pracownicy miejskiego ośrodka pomocy społecznej są często na miejscu. Koczownicy nie chcą rozmawiać, nie rozumieją dokumentów, które ewentualnie powinni wypełnić. W większości są analfabetami.
Nie pomogły też zachęty, aby chociaż dzieci posłać do pobliskiej szkoły. Miasto zaproponowało bezpłatne wyprawki - Romowie nie skorzystali. Dodatkowo, jak informuje Anna Bytońska, ta ponad 30-osobowa grupa nie identyfikuje się z Romami, którzy mieszkają w Polsce od lat.
Rozstrzygnie sąd
Urząd we Wrocławiu zdecydował się na drogę sądową, by wyeksmitować nielegalnych romskich przybyszy. - Chcemy uporządkować teren, mamy wobec niego plany zagospodarowania, które nie przewidują koczowiska - mówi Anna Bytońska. Dodaje, że nie bez znaczenia są skargi okolicznych mieszkańców na kradzieże, żebractwo, niekontrolowane ogniska grożące pożarem.
Z nowymi trudniej
Z Romami nienależącymi do klasycznych osiadłych u nas wspólnot jest problem. Ostatnio na warszawskiej Pradze pojawiła się nowa grupa, także z Rumunii, która mieszka nie wiadomo gdzie, ale zachowuje się agresywnie.
- Mieliśmy kilka przypadków pobicia naszych dzieci, skarg o "bandzie grasującej na ulicy" - mówi pedagog jednej z podstawówek Ewa Król. Do szkoły wzywana była policja. Pedagog przyznaje, że tzw. dzicy Romowie są trudni do współpracy. Nie kontaktują się ze szkołą, z urzędami.
- Ci, którzy u nas mieszkają od lat, zazwyczaj posyłają dzieci do szkoły, mamy już przychodzą na zebrania (zawsze mamy, co jest charakterystyczne dla tej społeczności).
Tak zwani osiedli Cyganie też czasami znikają na kilka miesięcy albo wręcz wymieniają się z rodzinami z zagranicy. Jednak, jak twierdzą pracownicy pomocy społecznej czy pedagodzy, są bardziej przewidywalni, starają się przestrzegać obowiązującego prawa.
- U nas np. starają się na ogólnych zasadach o przyznanie mieszkania komunalnego. Wypełniają wnioski, czekają w kolejce razem z innymi mieszkańcami - mówi sekretarz Aleksandrowa Kujawskiego Krystyna Pieniążek-Batotowicz. I dodaje, że miejscowi Romowie czują się integralną częścią lokalnej społeczności.
Mniejszość w liczbach
Romowie to mniejszość etniczna, do której przynależność podczas przeprowadzonego w 2011 r. Narodowego spisu powszechnego ludności i mieszkań zadeklarowało 16 725 obywateli polskich. Wedle danych poprzedniego spisu z 2002 r. liczebność mniejszości romskiej wynosiła 12 731 osób.
Najwięcej Romów jest w województwie dolnośląskim - do tej mniejszości deklaruje przynależność 2028 osób. Kolejne pod względem liczebności są woj. małopolskie, gdzie jest 1735 Romów i śląskie - z 1733. W każdym z tych województw liczba Romów w stosunku do poprzedniego spisu tej mniejszości etnicznej wzrosła. Jej przedstawiciele należą do pięciu grup: najliczniejszą jest grupa Bergitka Roma, kolejne to Polska Roma, Lowarzy, Kelderasze oraz niewielka grupa Sinti.
OPINIA EKSPERTA
@RY1@i02/2014/029/i02.2014.029.08800110a.802.jpg@RY2@
Ewa Pawłowska asystent romski w Warszawie
Pomagam rodzicom i dzieciakom. Negocjuję ze szkołą i ośrodkiem pomocy społecznej. Pomoc zmierza w różnych kierunkach. Tłumaczę, że dzieci romskie muszą chodzić do szkoły. Bo jeśli nie, to nie odnajdą się we współczesnym społeczeństwie. Efekty są. Większość dzieci romskich z naszego regionu do szkoły chodzi. Udało się uzyskać dla nich stałe zasiłki z miasta, dofinansowanie do podręczników. Wzrasta też świadomość społeczności romskiej. Bo już teraz trochę wstyd nie umieć się podpisać. A może warto zdobyć zawód - taki pomysł pojawia się już u romskich dzieci. Ale to może jeszcze kwestia pokolenia. Problemów bowiem nie brakuje. Dzieciaki romskie nie zawsze są akceptowane, z integracją w klasach jest trudno, choć zależy to od szkoły. Jest też dodatkowy problem. Romowie wyjeżdżają za granicę, bo socjal jest tam lepszy. Lepsza jest sytuacja ekonomiczna. Ale po kilku latach wracają. Tylko niestety, po takim powrocie dziecko romskie często trafia do szkoły specjalnej. Nie jest bowiem w stanie nadrobić zaległości.
Monika Górecka-Czuryłło
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu