Urodzi się co najwyżej demograficzna katastrofa
Śmieciówki, umowy na czas określony, brak tanich mieszkań na wynajem i zmiana obyczajów powodują, że przychodzi na świat za mało dzieci
Z miesiąca na miesiąc poprawia się w tym roku sytuacja na rynku pracy. Jednak młodzi ludzie zatrudniani są najczęściej albo na tak zwanych śmieciówkach, albo na umowach na czas określony. Na umowach-zleceniach albo umowach o dzieło pracuje ok. 1,4 mln Polaków. Na terminowych ok. 3,7 mln.
Elastyczny rynek daje pracę, ale nie buduje poczucia stabilizacji. Tania praca sprzyja biznesowi, ale nie decyzjom statystycznego Polaka o posiadaniu potomstwa.
Wydatki związane z wychowaniem dzieci ponosi się nie przez kilka miesięcy, ale przez lata. Perspektywa założenia rodziny jest znacznie dłuższa niż czas, na który podpisana jest umowa o pracę.
Do tego dochodzi kwestia zarobków, które są często mniej niż skromne. Aż 13 proc. ogółu zatrudnionych w gospodarce otrzymywało w 2013 r. wynagrodzenie nieprzekraczające minimalnej pensji.
- Brakuje też mieszkań dla młodych rodzin - zwraca uwagę prof. Ewa Leś z Uniwersytetu Warszawskiego. To według niej efekt zapaści budownictwa spółdzielczego, lokatorskiego i komunalnego.
Do tego wszystkiego zmieniły się obyczaje Polaków. - Mniej więcej od 2002 r. skłonność do posiadania potomstwa zaczęła się obniżać w zachodniej części kraju. We wschodnich była relatywnie wysoka - komentuje dr hab. Piotr Szukalski z Uniwersytetu Łódzkiego. Obecnie ludność z Polski wschodniej zaadaptowała z pewnym opóźnieniem wzorzec zachowań prokreacyjnych z zachodniej części kraju. Również tam rodzi się mało dzieci.
Według dostępnych danych w 2013 r. współczynnik dzietności kobiet wyniósł zaledwie 1,26, co oznacza, że na 100 kobiet w wieku rozrodczym (15-49 lat) przypadło zaledwie 126 urodzonych dzieci. O korzystnej sytuacji demograficznej można mówić dopiero wtedy, gdy na 100 kobiet w wieku rozrodczym przypada 210-215 urodzonych dzieci (co gwarantuje zastępowalność pokoleń).
GUS twierdzi, że w najbliższej perspektywie nie można się spodziewać znaczących zmian w odniesieniu do trendu demograficznego. Urząd prognozuje, że do 2050 r. liczba ludności Polski może spaść do niespełna 34 mln.
@RY1@i02/2015/143/i02.2015.143.00000020c.802.jpg@RY2@
Depresja demograficzna trwa w najlepsze
Janusz K. Kowalski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu